No images found!
Try some other hashtag or username
Pseudopodsumowanie 2020

Pseudopodsumowanie 2020

Jest połowa stycznia, a ja nagle się obudziłem z podsumowaniem minionego roku… rychło w czas. Choć prawda taka, że na pewno część z nas wolałaby zapomnieć, że 2020 miał w ogóle miejsce, ale sprawy życiowo-polityczno-kulturowe zostawmy na boku. Postaram się nie wychodzić poza tematykę butów.

Czy będę robił tutaj przegląd każdej marki, analizował co wypuściła najlepszego, jakie wg mnie popełniła błędy? Nie. Przecież ja nie kojarzę co najmniej połowy wydań które miały premierę w przeciągu ostatnich 12 miesięcy. Nadrabiać teraz na szybko? Strata czasu. W skrócie byłoby to jakoś tak – był hype na to i na to, to się ludziom już przejadło, to był niewypał, to fajna nowość, tym nas zaskoczyli. Wiecie – jak się siedzi w butach grubo ponad dekadę, ileś lat prowadzi bloga – pewne schematy się dostrzega, przez co przestają one zaskakiwać. Been there, done that.

No dobra, pokrótce o kilku rzeczach z 2020. Nike klasycznie robi najlepsze nagłówki, najwięcej hype’u, same och i ach. Jak co roku. Był renesans Dunków, z którego najbardziej cieszyli się resellerzy, bo fani modelu byli mocno wkurzeni, że nie mogli dorwać swojego ulubionego buta w ludzkich cenach, gdy nie mieli szczęścia w losowaniach. Niemniej już pod koniec roku było czuć, że bańka powoli pęka. Dunki ciągle są spoko, ale za chwilę pojawi się inny pożądany model. Tak jak w 2019 były to AJ1, tak w 2021 znów będzie coś. Moda. Jordan Brand to wiadomo – kolaboracje, AJ1 i to w sumie tyle – już nawet OG CW tak nie grzeją jak dawniej (czyt. resellerzy nie mają z nich kasy, czyli kupują osoby które naprawdę je chcą do chodzenia). adidas nie odpuszcza z Yeezy (ja się już dawno pogubiłem w tych cyferkach i kolorach), choć co dla mnie było fajne – w pierwszej połowie roku otrzymaliśmy w końcu koszykarskie Yeezy. W moim odczuciu – w końcu jakiś but do gry, który dobrze wygląda poza boiskiem. New Balance ponownie przebił się z nowym modelem na szerokie wody – 327. Fajny but, który początkowo schodził na pniu, co mogło być małym zaskoczeniem. Ciągle nie brakowało dobrych wydań z serii 9XX (Wtaps, jjjjound). Reszta? Szczerze – nic nie zapadło w pamięć. No poza Asics x Sean Wotherspoon i Reebok x Margiela (matko, jaki to brzydki but!) plus z sentymentu zawsze zwrócę uwagę na Vans x Wtaps. 2020 moimi oczami w skrócie.

Jak mam mówić o konkretnych wydaniach, które najbardziej zapadły w pamięć:

 – Nike x Stussy – zarówno Spiridony jak i AF1. Oba modele, w każdej kolorystyce – coś co nosiłbym na codzień, bo wygląda to po prostu bardzo dobrze.

– adidas x Luna Rossa x Prada – gdzieś ostatnio poleciał na nie hejt, gdy były na przecenie, że co to za prestiż, że z Nike’iem nigdy coś takiego nie miałoby miejsca. Szczerze? Zblazowanie, pogląd na wszystko przez pryzmat wartości pokazuje jak ludzie są płytcy, gdzie tylko przelicza się na $. Gdyby nie wysoki retail, z przyjemnością bym je nosił, bo jest to bardzo udany model, gdzie czuć design butów Prady. Ale nawet po obniżce ~1,5K za buty to zbyt dużo dla mnie. To tylko buty.

– New Balance 992 x JJJJound. Bardzo lubię swoje szare 990v4, stąd posiadać do nich jakąś alternatywę z “N’ką” na boku byłoby spoko. A 992 od JJJJound to esencja Normcore z nutą ekskluzywności.

2020
Teraz więcej prywatnej strony. Moje zakupy, co mi zostało w zbiorach, mój pogląd na to wszystko.

Tak, 2020 upłynął mi dalej pod znakiem redukcji zbiorów.

Tak, ciągle zdarza mi się kupić nową parę, lecz ma to miejsce głównie w okresie wyprzedaży, albo coś się ustrzeli z ciut starszych rzeczy na eBay’u.

Ja już dawno temu odszedłem od postawy, gdy to człowiek zamykał się na jedną markę, albo stawiał jakąś ponad inne. Jak wspomniałem wyżej – Nike serwuje najwięcej pożądanych wydań. Pojedyńcze pary fajnie byłoby mieć, ale na tym etapie na jakim jestem, wyskakiwanie z grubszego kwitu na buty po prostu mi się nie widzi. No bo po co, gdy półki i tak są krzywe od tego co jest (ale to w sumie jakość Ikei…). Z rzeczy “dla ludu” Nike serwuje taki chłam, że łoo maatko. Skutek? Chyba od dwóch lat nie kupiłem nic z łyżwą na boku. Totalnie nie przekonują mnie ich nowe wynalazki, jakość GR wiemy jaka jest, a jak widać poniżej, mam bardzo klasyczne podejście do kupowanych par, gdzie oferta adidasa, Converse’a w pełni mnie zadowala (cenowo i jakościowo). Zresztą, totalnie wyzbyłem się podejścia że “MUSZĘ” coś mieć. Nie – mogę coś kupić, jeśli będzie w dobrej cenie i będę widział to w codziennym noszeniu (ileś par sprzedałem, bo tu pół numeru za duże/małe, te po kilku noszeniach ciągle obcierały itp.). Fajnie było mieć dużo par, spoko było mieć kilka “perełek” – lecz nie muszę takiego stanu utrzymywać w nieskończoność. 

Jedna drobna rzez mnie zastanawia – czy 2021 będę w stanie zamknąć z mniejszą ilością butów, niż to co mam teraz? Dwa lata temu redukcja do tej ilości (doliczając jeszcze casualowe pary to będzie ~100) byłaby dla mnie totalną abstrakcją, że niby jak miałem to zrobić?!? Teraz też mówię, że już praktycznie nie mam z czego się czyścić.

Zakończyłbym zaproszeniem do dyskusji, ale przy mojej aktywności na butologii, nie wiem czy jeszcze ktoś to czyta…

Zakupy 2020
1. Kolumna – adidas Harden vol.4 / adidas T-Mac Millennium “All Star” / adidas x Aleander Wang Bball Soccer / adidas Stan Smith “Home of classics”
2. Kolumna – Sebago Fairhaven / Vans OG Era LX x Wtaps / Veja V-10 / adidas Superstar ADV x Gonz
3. Kolumna – Converse Chuck 70 x Patta / Converse Chuck 70 x Carhartt / Converse Jack Purcell Pro x Jenkem / Converse One Star Pro x Civilist
Kolekcja 2020
Kolekcja 2020

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.