Butologia ma 10 lat!

Cholera. Tak najkrócej jestem w stanie skomentować zastaną sytuację. Butologia jeszcze w formie luźno prowadzonej strony na platformie Blogspot zadebiutowała z początkiem 2011. Teraz ma 10 lat.

W tym czasie grałem w ponad 100 parach butów, mój styl pisania awansował z fatalnego na słaby, a na dysku mam ileś GB danych poświęconych obuwiu (cholera, już łatwiej byłoby się wytłumaczyć z takiej ilości gołych bab…).

Mimo krągłej rocznicy, to szczyt działań przepadał mniej więcej na lata 2013-2018. Ostatni rok wygląda już na dogorywanie… niby strona jest w sieci, ale częstotliwość czegokolwiek na niej (albo na społecznościówkach) jest znikoma. 

Chyba już kiedyś o tym wspominałem – a jeśli nie, to teraz to zrobię. Na pewnym etapie musiałem podjąć decyzję – albo pełen etat zawodowo, albo pełen etat na Butologii. Próba łączenia jednego i drugiego przestała się sprawdzać i potęgowała wypalenie. Widzicie co wybrałem. Ciągle lubię buty, ale nie muszę nimi żyć codziennie. Jest to też skutek mojego podejścia – nic na siłę, nic pod publikę. Czyli można powiedzieć, że totalnie odwrotnie w stosunku do tego co widzimy w blogosferze/social mediach (gdzie większość stara się być na świeczniku). To tak jak choćby z koszykówką (NBA) – na pewnym etapie to jest po prostu biznes. Tak jak dla przyjemności można iść pograć ze znajomymi, tak dla frajdy można czasem spłodzić jakiś tekst. Jak coś się robi codziennie, to jest to praca, która musi być miarodajna. Robienie z hobby pracy to jest śliski temat, na którym nieco się przejechałem.

Już nie robię Wam żadnych obietnic, że coś się zmieni, że wrócę ze zdwojoną siłą. Nic z tych rzeczy. Jeszcze jakiś czas temu miałem plany na coś ekstra z okazji dziesięciolecia. Nawał roboty skutecznie stłamsił wszelakie zapędy (a w aktualnych czasach lepszy nadmiar pracy niż jej brak). Choć z drugiej strony mam czas do końca roku 😉 

Nie chcę aby ten wpis miał żałobny charakter. Mam dość „zero-jedynkowe” podejście, stąd nie nawijam makaronu na uszy. Jak jest, każdy widzi. Chcę ciągle móc co pewien czas wrzucać tutaj jakiś tekst, ale najpierw praca, później przyjemności. Niemniej ostatnio naszedł mnie pomysł, jak mogę spróbować działać, tak aby coś ciut częściej się pojawiało, a nie raz na pół roku. Jednym z powodów dla którego zaprzestałem działań, było brak dalszej wizji odnośnie kierunku strony.

Cieszy mnie, że ten projekt dobił krągłej rocznicy 10 lat. Nie zamierzam go zamykać, niech ciągle sobie leży na boku, aby móc przelać swoje myśli na klawiaturę. W temacie butów oczywiście – od dawania rad są inni, choć coaching osobisty to wiadomo że do delegalizacji.

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.