No images found!
Try some other hashtag or username

#ButologiaTalk – Prawdziwa redukcja kolekcji

W ostatnich latach miałem z zwyczaju publikować coś w swoje urodziny, ale jakoś w tym roku nie udało mi się podtrzymać tej tradycji. Trudno 😉 Jeśli dobrze pamiętam, to jakoś dwa lata temu popełniłem tekst o przekornym tytule, iż wyprzedaje swoją kolekcję. OK, wtedy to zadziałało trochę jak click-bait, ale dziś pisząc ten wpis faktycznie spoglądam z perspektywy mocnego zredukowania tego co się posiadało.

Jeden tekst w tym roku poświęciłem zagadnieniu, czym jest kolekcja. Jak wtedy napisałem – jest to sprawa indywidualna jak kto na to patrzy. Niemniej dla mnie w swego rodzaju momentem zwrotnym był fakt, że dobiłem do ilości koło 300 par. Tak, masa butów – jak się myślało o takim zbiorze za dzieciaka to wydawało się to jako coś nieosiągalnego. Minęło kilka(naście) wiosen, mam ogrom butów i będąc z Wami szczery – wcale nie czułem się przez to szczęśliwszy. W pewnym momencie to był nałóg – te jeszcze kupić, tamte, za chwile będą jeszcze takie. Nie było końca. Nie dość że nie czułem się lepiej że mam dużo butów, to co gorsza tylko mnie to bardziej przytłaczało – i to nawet w sensie czysto fizycznym. Bo taka ilość kartonów w momencie gdy nie ma się dedykowanego pomieszczenia na buty rodzi problem jak to przechowywać. To przestało sprawiać frajdę.

Nigdy nie byłem fanem jednej marki, jednego typu butów, stąd zawsze miałem sporą różnorodność. Z jednej strony fajnie – ma się otwartą głowę, nie zamykam się tylko na wąską specjalizację. Z drugiej znów całe spektrum par które można byłoby kupić. Przy tym że można lubić dawne buty do basketu, wszelakiej maści biegówki, trampki i co tam jeszcze wychodzi – nie okłamujmy się – nie da się we wszystkim wyglądać dobrze. OK, ktoś powie, że w końcu buty kupujesz dla siebie – prawda, lecz naprawdę przez całe życie chce się wyglądać jak choćby w 2005? W którymś momencie trzeba iść do przodu. Tutaj nawet pasuje jedna z wypowiedzi Muhammada Aliego – „jeśli w wieku 50 lat patrzysz tak samo na życie jak wieku 20 lat, to znaczy że zmarnowałeś 30 lat życia”. Ja ciągle bardzo lubię buty, ale nie muszę ich już wszystkich posiadać. Plus oczywiście moje podejście – nie kupuję ich aby stały na półce, ja chcę w nich chodzić. A to wbrew pozorom jest naprawdę niezłym ogranicznikiem, swoistym filtrem czy warto coś kupić, czy obejdę się bez tego.

To też nie jest tak że totalnie się wypaliłem w kwestii butowej zajawki. Ale jak to mówią – jedyną stałą jest zmiana. Ja osobiście nie potrafię w tym samym stopniu jarać się jakimś modelem, wydaniem przez ileś lat. Zawsze jest tak, że do czegoś ma się sentyment. Może zakorzeniło to w nas zajawkę, bo w danej parze wydarzyło się dla nas coś szczególnego, bo była ona tą, do której człowiek wzdychał za dzieciaka patrząc na sklepową półkę. Na przestrzeni lat ileś tych par odhaczyłem, ileś zakupiłem w celu tworzenia kolekcji. OK, fajnie, mam tą, tamtą parę – ale co dalej? Mam co chwila chwalić się tymi wydaniami w social media? Czy raz w miesiącu otwierać pudełka i się delektować widokiem? Etapem do którego doszedłem to fakt, że ilomaś wydaniami się nacieszyłem, spoko, czas się tego pozbyć. Co więcej – cieszę się, gdy okazuje się że komuś innemu pomogłem w końcu znaleźć parę na którą polował.

Dobra, to w ogóle jeszcze jakieś pary sobie zostawiłem? Aż tak grubo nie poleciałem, lecz zredukowałem zbiory chyba o nieco więcej jak o połowę. OK, część pudeł ciągle leży na stosie „na sprzedaż” i ogłoszenia wiszą w sieci. Choć tak naprawdę tego ograniczenia ilości posiadanych pudełek nie ma końca – ciągle dochodzę do wniosku, że tej pary także mogę się pozbyć. Niemniej nie oznacza to że nic nowego sobie nie sprawiam – tyle że to jest średnio jedna para na miesiąc a nie osiem jak potrafiło bywać.

W tym wpisie nie chodzi mi o to, aby w jakiś sposób gloryfikować jakąkolwiek postawę. Masz ochotę posiadać 400 par – droga wolna. Twój górny limit to 40 – świetnie! Finalnie na koniec dnia to my sami musimy dobrze się czuć z tym co mamy (a czego nie). Ja wiem że miałem za dużo i przestało sprawiać mi to frajdę. Mając mniej, lecz i tak ciągle sporo bo ponad 100 pudeł, nie czuję braku pozbytych się par i co chyba najbardziej mnie cieszy – nie żałuję że coś sprzedałem.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.