No images found!
Try some other hashtag or username

#ButologiaTalk – I co dalej?

Jakby nie patrzeć – pozmieniało się. Ze strony która codziennie raczyła Was wieściami ze świata butów, teraz sporadycznie coś na facebookowy fanpage jest wrzucane. Jak raz na miesiąc napiszę coś na www czy Instagram ożywię to jest nieźle… Rodzi to pytanie – co dalej z tym fantem robić?

Odstawiając na boczny tor mój projekt pod nazwą Butologia robiłem to z założeniem, że ciągle coś będę wrzucał. Nie codziennie ale raz na kilka dni coś się napisze – jaka premiera wpadła mi osobiście w oko, sporadycznie jakaś recenzja albo dłuższy tekst. Będąc szczerym, w momencie kiedy powiedziałem sobie, że robię krok w tył w kwestii butów, mój mózg jakby zmienił sposób postrzegania tego tematu. Przestało się codziennie śledzić co wychodzi, analizować co fajne co nie, coraz trudniej było ze znalezieniem czasu aby poświęcić trochę czasu Butologii (choć faktem jest, że właściwej pracy mam więcej). Mówienie że buty były dla mnie wszystkim jest sporym wyolbrzymieniem, niemniej kiedy ich rola w moim codziennym życiu zmalała, nie poczułem z tego powodu jakiegoś braku, pustki. Trochę tak jakby był tylko przełącznik „on/off”, nic pomiędzy.

Mam ileś rozgrzebanych dłuższych tekstów, których nie mogę dokończyć, mam jakieś zdjęcia zalegające na karcie pamięci które czekają na obróbkę, napisałem recenzję której nawet nie opublikowałem. Niby chcę się tym zająć, ale gdzieś przestało się widzieć w tym większy sens. Na taki obrót rzeczy nakłada się jeszcze fakt, że robię największą redukcję ilości posiadanych par w całym swoim życiu (ale na ten temat to napiszę więcej, gdy już większość mi zejdzie).

Na pewno częściowym powodem takiego obrotu spraw jest moja osobowość. Nigdy nie byłem osobą której wybitnie zależy na atencji, będzie starała się zawsze być zauważona. Niestety, w dzisiejszej dobie internetu, social media trzeba się uzewnętrzniać, aby docierać do ludzi, zaciekawiać ich swoją osobą, albo mówiąc bez ogródek po prostu się sprzedawać. Bez tego niestety bywa tak, że publikuje się rzeczy, które potrafią przejść bez echa. To nie jest wina odbiorców że nie wchodzą ze mną w dyskusję, nie przekazują wieści dalej – to ja ich nie zaciekawiłem do tego stopnia aby to zrobili. Nie jest wytłumaczeniem „a bo ja tutaj coś zrobiłem, ale inni nie reagowali”. Jeśli coś nie gra, to ja biorę za to odpowiedzialność.

Przy okazji jakiejś rozmowy ktoś się mnie kiedyś zapytał, dlaczego nie sprzedam tej strony? Jeszcze jakiś czas temu stawiam że jakaś wartość za nią się kryła (aktualnie to wątpię), ale tu nie chodzi o pieniądze. To zawsze będzie mój projekt, który będę trzymał nawet jeśli będę miał raz na pół roku napisać kilka słów. Tak teraz patrzę na Butologię – jako moją platformę to dzielenia się myślami, spostrzeżeniami, taki blog który prowadzę kiedy mam wolną chwilę. Ktoś chce czytać to co piszę – zapraszam. Jeśli nie – zmuszać nie będę. Nie będę także stawał do wyścigu bycia jak najbardziej „wpływowym”, bo jak zdarzało mi się wspominać – cała influenserska otoczka przyprawia mnie o mdłości.

Czy jakoś wskrzeszę jeszcze Butologię, czy może faktycznie lepiej postawić krzyżyk, wywiesić kartkę „out of order”, zamknąć ten rozdział? Na to pytanie nie udzielam odpowiedzi. Chciałbym jeszcze coś popisać, ale to musi przychodzić naturalnie, a nie że ja się będę zmuszał. Przecież to nie moja praca, a coś co robi się hobbistycznie. Póki co – „pożyjemy, zobaczymy”.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.