No images found!
Try some other hashtag or username

#ButologiaTalk – Jaka jest przyszłość butów do gry?

Na przestrzeni ostatnich małych tygodni mieliśmy kilka mocnych premier. Air Jordan 33 bez klasycznego systemu sznurowania, adidas N3XT L3V3L pozbawione w ogóle sznurówek jak i Adapt BB od Nike’a z mechanizmem ściągającym gdzie przez aplikację możemy regulować stopień dopasowania. Nasuwa się pytanie – czy to jest przyszłość butów do gry?

W nawiązaniu do tego krótkiego wstępu dodam jeszcze, że Eric Avar zapowiedział, że najnowsze Kobasy też mają być inspirowane czymś co widzimy w AJ33. Czy przyszłość butów jest bezsznurówkowa? Czy w przyszłości będzie tak jak w filmach Si-Fi, że buty same się dopasowują do stóp? Czy jest to tylko chwilowy trend który jak wiele innych na przestrzeni lat umrze śmiercią naturalną?

Patrząc na to co się dzieje w ostatnich latach, trudno nie zauważyć że projektanci usilnie starają się nas czymś zaskoczyć. Prawa rynku są brutalne, nie da się zrobić jednego świetnego buta i sprzedawać go przez kilka lat w niezmienionej formie. Tutaj co rok, co sezon trzeba wyjść z mniejszą/większą nowością. Zróbmy szybki rekonesans jak to wyglądało na przestrzeni ostatnich 20 lat.

  • koniec lat 90/początek nowego wieku – Shox/A3, upychanie technologii kolanem w butach, swoisty futuryzm.
  • był to także czas kiedy zaczęło się częściej stosować skóry syntetyczne, jako te wytrzymalsze i lżejsze od naturalnych w danym okresie.
  • ~2008 można uznać za kolejny przełom – technologia Flywire, Hyperfuse, czyli era syntetycznych materiałów, technologii zgrzewanych cholewek, które mocno się rozgościły w koszykarskim światku
  • ~2010 zaczęła rządzić idea jak najlżejszych butów – już nie upychanie czego się da do buta, a odbicie zupełnie w przeciwną stronę, czyli minimum co potrzeba
  • ~2013 era tkanych cholewek czyli już nie lekkie syntetyki, ale stawianie na jak najbardziej naturalne leżenie buta na nodze. Ten trend w sporej mierze trwa do dziś, tylko mamy udoskonalane materiały.

Tak pokrótce streściłbym minione 20 lat. Jak widać, część tych trendów umarło śmiercią naturalną, zostały zastąpione przez inne, „lepsze” idee. Teraz tą nowinką są niesznurowane buty.

Dla jasności – poniższy pogląd jest stricte moim zdaniem, z którym każdy ma prawo się nie zgodzić – ba, przecież ja nie mam monopolu na rację.

Powiem tak – czego projektanci nie wymyślą, to i tak nic nie zastąpi klasycznego, wiązanego buta do gry, z normalnym językiem. To co teraz serwuje Nike i adidas to dla mnie bajer. OK, z tego trendu może się zrobić jakaś nisza, która będzie miała swoich zwolenników, ale nie widzę w przestrzeni najbliższych lat, aby to było jakkolwiek znaczącą (nie wspominając o większości) częścią rynku. Kilka faktów które za tym do mnie przemawia – każdy z nas ma inną stopę, jeden szerszą, drugi węższą, jeden z wyższym, drugi z niższym podbiciem. Nigdy nie będzie możliwa pełna uniformizacja buta, zawsze będzie ktoś, komu nie będzie dane rozwiązanie leżało, nie będzie w zadowalający sposób trzymać nogi (albo nie będzie się w stanie włożyć stopy…). Nie wspomnę już o tych, którzy grają ze stabilizatorami – sam jak z takiego korzystam po powrocie do gry po skręceniu to okazuje się że w iluś butach nie mogę grać bo nie wchodzą na stopę. Buty nie bez powodu mają względnie prostą konstrukcję niczym przysłowiowy cep. Czemu? Bo w każdej dziedzinie jest tak, że im więcej technologii, tym większa szansa że coś trzaśnie. Każdy użytkownik samochodu coś o tym wie. Jak w zwykłych butach rozwali się Wam jedno oczko na sznurówki – da się przeżyć, po prostu się je ominie, a z tyłu głowy trzeba mieć aby rozejrzeć się za nową parą. Jak w najnowszych AJ33 pójdzie linka ściągająca albo jej zaczep – albo reklamacja albo śmietnik. W Adaptach BB podobnie. Oczywiście, producenci chwalą się że buty były testowane i systemy mają działać poprawnie przez setki albo tysiące użyć. To samo mówią Ci od sprzętu RTV i AGD, a potem coś zamiast służyć 10 lat po roku trafia do kosza.

Nie można pominąć czynnika ekonomicznego. Najnowsze adidasy – 180$ (750 pln). AJ33 za oceanem 175$, ale u nas i tak 850pln. Adapt BB – tutaj totalny kosmos, bo 1500pln (350$). Pierwsze rzuty tych modeli wyprzedają się za retail bardzo sprawnie – bo producenci wypuszczają ich mało, bo nowinka, ta ciekawość. Ale teraz tak zupełnie szczerze – jaki procent z Was kupuje buty do gry za 8 stów, jaki wyłoży 1,5K za coś w czym zamierza grać? OK, żyjemy w Polsce, to nie USA, to jeszcze nie ten poziom zarobków, ale dla przypomnienia. Kilka lat temu Nike serwował wydania Elite swoich topowych modeli – ceny 200$+. Nawet zza oceanem byłby głosy, że to już jest za dużo. Ja w swoim życiu grałem w ponad 100 parach z różnych półek cenowych. Aktualnie to nawet 500pln trudno mi wydać na buty z obawy że co będzie jak nie będzie mi się w nich dobrze grało? Ja nie nazwałbym tego skąpstwem – po prostu wolę dorwać coś ze środkowej półki cenowej (która w ostatnich latach ma do zaoferowania wiele udanych modeli) niż coś topowego co bywa nieraz zdradliwe. Osobiście gdybym miał budżet 800pln na coś do grania to myślę o zakupie dwóch par, a nie wykładam całą kasę na jeden topowy model. Dla mnie fajnie mieć w rotacji coś w czym człowiek czuje się dynamicznie, szybko, jak i coś wypchanego amortyzacją jak szuka się maksimum komfortu.

Patrząc na te nowe rozwiązania – bardziej podoba mi się droga jaką obrał adidas, gdzie starają się zapewnić jak najlepszy produkt bez bawienia się w gadżety. Nie, tu nie chodzi o to że chcę robić jakiś przytyk w kierunku Nike’a – ale tak jak piszę wyżej, więcej dupereli w bucie, więcej opcji aby coś się zepsuło i takie rozwiązania mnie nie kupują. Niemniej koncept adidasa zawsze będzie w jakimś stopniu ograniczał grupę odbiorców o czym także napomniałem.

Ja wiem że ten wyścig projektantów, czym to nas jeszcze można zaskoczyć nigdy się nie skończy. I dobrze! Bo to zawsze będą czynniki pchające nas do przodu. Niemniej na koniec dnia trzeba zadać pytanie – czy to faktycznie jest milowy krok w przód, czy kolejna nowinka o której za kilka lat się zapomni (jak np. o Nike+ w koszykówce do rejestrowania osiągów)? Nie zapominajmy – od ponad 20 lat jedną z czołowych amortyzacji w butach Nike’a jest poduszka Zoom Air. W międzyczasie mieliśmy ileś różnych nowych technologii od marki ze Swooshem, lecz po dziś dzień trudno jest im schować Zoom do lamusa bo to ciągle jest amortyzacja którą ludzie bardzo lubią.

Tak, część rzeczy trzeba popełnić aby potem dojść do wniosku że to jednak nie tędy droga. Brak klasycznego wiązania traktuje jako kolejny chwyt marketingowy, który przyniesie projektantom kolejną porcję wiedzy, ale osobiście nie widzę w tym wielkiej przyszłości, a jedynie niszę która ma rację być taką nieco ekstrawagancką odskocznią od „klasyki”. Oczywiście wyczekuje kolejnych nowości, smaczków, którym w przyszłości będą nas zaskakiwać projektanci.przyszloscbutowdogry

4 komentarze

  • Krzysiek

    8 lutego 2019 at 09:46

    „Oczywiście, producenci chwalą się że buty były testowane i systemy mają działać poprawnie przez setki albo tysiące użyć.” – piszesz. I jasne, chwalą się, ale nigdy nie są w stanie przewidzieć, jak dany model się zachowa, gdy już trafi do klienta. Im więcej technologii (a buty sterowane na apkę to w ogóle jakiś kosmos), tym większe prawdopodobieństwo nawet nie, że się coś zepsuje, tylko stanie się to szybciej. Właśnie dlatego myślę, że te nowinki, o których piszesz, pozostaną po prostu dizajnerskimi nowinkami, które znikną tak nagle, jak się pojawiły.

    Odpowiedz
    • c.

      8 lutego 2019 at 21:52

      Ale przecież o tym pisze w tekście – gadżety w butach mnie nie kupują, gdyż zawsze jest większe prawdopodobieństwo że coś trzaśnie. Niemniej nie uważam że to „sztuka dla sztuki” – każda próba rozwoju sprzętu niesie za sobą nowe doświadczenia, nową wiedzę, z której będzie można skorzystać w przyszłości.

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.