• To zdjcie miaem wrzuci jako bliej pocztku roku ale jako
  • Z cyklu longtimenosee  bokserki Jak najdzie mnie ochota na
  • Wizualnie bardziej podobay mi si PG1 od PG2 lecz to
  • Ja i Jsy w skrcie najatwiej okreli to skomplikowane
  • Ostatnio byo ciszej w kwestii tego co si zakupio
  • Zrobiem sobie dusz przerw o wrzucania czegokolwiek na Instagram Po
  • Dawno nie byo Best of butologia 105! soletoday sneakercommunity kicksoftheday
  • Kolejna z par w ktrej dawno si nie grao i
  • Moja kolekcja w piguce W wikszej rozdzielczoci mona zobaczy na
  • Ostatnie zakupy w tym roku Nowy wpis zlpu ju na
butologia-podsumowanieroku-2018b

Podsumowanie roku 2018 – część 2

Wczoraj zrobiłem przegląd głównych marek, lecz celowo nie wspomniałem o dwóch. Tak, celowo adidasa i Nike’a omawiam oddzielnie, bo to one trzęsą tym rynkiem.

Tak jak kilka małych lat temu adidas mocno się wybił, tak były pewne obawy czy to faktyczne gonienie Nike’a, czy tylko sezonowa moda. Wydaje mi się że w tej materii wątpliwości zostały rozwiane i markę z trzema paskami stawia się na tej samej półce co tą ze Swooshem. Bo kolejny rok schemat wygląda tak samo – jest Nike i adidas, przerwa, reszta. Od marki z trzema paskami ciągle nie dostaliśmy kolejnego hitu na miarę NMD, niemniej ciągle są starania aby coś takiego stworzyć. Były POD S3.1, Yung-1 i ich wariacje, Kamanda, Sobakov… Tak, adidas ciągle leci na fali mody na athleisure czyli ten sportowy lifestyle. Oczywiście nie brak było wydań we współpracy z Kanye Westem, choć od kiedy ich zakup nie graniczy z cudem, nagle okazało się że już ludzie aż tak ich nie pożądają (co tylko pokazuje że liczy się hype a nie wygląd). Koszykarsko adidas kilka małych lat temu mocno podpisywał zawodników (coś na wzór Pumy w 2018), lecz teraz widać że już nastąpiła selekcja. Część osób została, z częścią nie przedłużano kontraktów – dla mnie widać w tym jakąś zasadę, czy ktoś wpasowuje się w koncept marki czy nie. Nie brakowało całej masy kolaboracji spod linii Consortium (m.in. 4D x SNS), jak i wznowień choćby ZX4000. Także nie wygląda aby gdziekolwiek miały się ruszać ich współprace z projektantami – Ozweego od Rafa Simonsa nieustannie cieszą się powodzeniem, Y-3 Yojhi’ego ciągle potrafi zaskoczyć dobrym butem, czy moja ulubiona linia od Alexandra Wanga. adidas nie miał w minionym roku aż tak wielu chwytliwych wydań – OK, podeszwa 4D narobiła trochę szumu (najbardziej chyba współpraca z Danielem Arshamem), lecz całościowo nie było takiego szału jak choćby przy NMD. Oczywiście nie mówię tego w kontekście że niby marka z trzema paskami nie miała nic do zaoferowania – gdyż fani adidasa rok rocznie mogą przebierać w różnorakich wydaniach.

Jeśli chodzi o Nike’a, to praktycznie powtórzę się w tym co mówiłem przed rokiem – on robi świetne nagłówki. Tak, ma więcej tych chwytliwych kolaboracji, ma więcej wydań na których przy odsprzedaży można poprawić swój budżet. Ale hype to jest bardziej narzędzie marketingowe (potrzebne) niż faktyczna wartość. W 2018 mieliśmy wysyp wydań The Ten od Virgila, choć teraz ten projekt już będzie wygaszany – to już dało się odczuć że nie robią one takie szału jak na początku. Początek 2018 to był chwilowy szał na Air Max 98, choć i tak można było odnieść wrażenie że trudno było im konkurować z ciągle bardzo dobrze się sprzedającymi AM97. Temat zapoczątkowany już w 2017 – czyli ponowne wzbudzenie pożądania na wydania spod szyldu Nike SB. Nowe oblicza Diamondów, Lobsterów – deskorolkowe Dunki wróciły do łask. Na fali popularności Air Monarch IV Nike nam dał M2K Tekno, czyli kolejny „brzydko-fajny” but który szybko zyskał uznanie.  Koszykarski Nike także stara się raz po raz serwować specjalne wydania – model Paula Georege’a z PlayStation, choćby PE Irvinga z Londynu. No i czekamy na pierwszy but Giannisa jako ta szósta sygnowana linia. Prawdę mówiąc tyle tego było, że nawet trudno mi jakoś teraz wyselekcjonować te istotniejsze premiery – bo tak naprawdę Nike niemal co chwila daje nam jakąś kolaborację. Czy to ze Skeptą, Stussy, Carhartt, Parra, Undercover, CdG, FoG, Acronym czy Supreme – to jest dopiero wierzchołek góry lodowej.

Jordan Brand zasługuje na swój oddzielny akapit. Jak niejednokrotnie było wspominane, buty z pajacykiem potrzebują zmiany. Zmienił się rynek, musi się zmienić podejście JB. Przed kilkoma laty sami sobie zaszkodzili zalewając rynek towarem, gdzie teraz od nowa muszą budować pożądanie na produkt. Nie jest to łatwe, bo teraz nieraz mamy niezłe kolorystyki, ale przy ilości wszelakich premier już nie wzbudzają super zainteresowania. JB jest w trakcie swojej metamorfozy – czy się Wam to podoba czy nie, ale pewnie takich obrazków jak współpraca z PSG będzie więcej aby otwierać się na nowe horyzonty, bo na tym koszykarskim rynku będzie im coraz trudniej. Tak, dorasta pokolenie które MJ’a zna max z highlightów na YouTube’ie, oni nie robią z niego półboga, ich interesują tylko te hype’owe J’sy a niekoniecznie te z historią. Plus to starsze pokolenie też w nieskończoność nie będzie kupowało ciągle tych samych retro… Skoro już wspomniałem o hype’ie – jakoś chyba na początku 2018 poszło info że będziemy mieli z 20 kolorystyk Air Jordan 1. Człowiek się łapał za głowę pytając „po co”, lecz finalnie połowa jak nie więcej z nich to były bardzo limitowane wydania, które miały na celu znów wzbudzenie pożądania (już nie będę się bawił w ich wymienianie). Istotniejszymi premierami na pewno były wydania Air Jordan 4 z Levisem czy premiera najnowszych Air Jordan 33 z system ściągającym zamiast sznurówek, rocznica Air Jordan 3 gdzie w pierwszej połowie roku też sporo tego mieliśmy. Niemniej poza wszelakimi Air Jordanami, w JB ciągle kuleje reszta produktów. Jedyne co odstaje to sygnowany model Russella Westbrooka, a nie brak butów, które są bliźniacze do lifestyle’owych modeli ze Swooshem, gdzie trzeba zapłacić nieco więcej bo na nich widniej Jumpman.

Na bank nie brak osób które powiedzą że 2018 to Nike, zero dyskusji. Ja powiem inaczej – tak, wizerunkowo minione 12 miesięcy dla marki ze Swooshem. Niemniej nie widzę sensu w wypunktowywaniu co która marka zrobiła lepiej – każdy będzie widział więcej plusów u tej którą preferuje. W kategorii tego w czym ja chcę grać, biegać, chodzić – w tym miejscu osobiście bardziej skłaniam się do adidasa. Dla mnie jeśli chodzi o użytkowanie performance’owe – tak, pianka Boost jest tą opcją „go to”, czymś co najbardziej mi odpowiada. Choć patrząc na to ile mi par z każdej z nich przybyło to generalnie wychodzi po równo. Zresztą w ten sposób można także wybrać naszego faworyta w danym roku – poprzez nasz portfel i to którą markę najbardziej zasililiśmy naszymi pieniędzmi.

Przechodząc do tej strefy bardziej „prywatnej” – tak, 2018 to rok zmian. Na pewno jedną z większych było odpuszczenie codziennego, regularnego pisania o nowościach na Butologii, a przejście na tryb blogowy gdzie daje więcej od siebie niż suche kopiuj/wklej o jakiejś premierze. Na pewno pociągnęło to za sobą falę „odlubień”, niemniej prowadząc tą stronę samemu to ja przede wszystkim muszę się dobrze czuć z tym co robię. Zmiana szaty graficznej jak i logo to już tak przy okazji 😉 Z mojej strony został wykonany swoisty krok w tył ze sceny sneakersowej – bo gdzieś przestało to sprawiać taką frajdę jak dawniej. To także uważam za plus, bo nie można w kółko żyć tym samym, pewne zmiany co pewien czas są niezbędne. Wiem, powtarzam to kolejny raz – ale nie napalać się na zakup wszystkiego co wpadnie w oko, uczyć się doceniać fajność danego wydania bez potrzeby posiadania ich na półce. U mnie także swoisty renesans mają wszelakiej maści trampki, buty na deskę – czyli proste modele, które w swoim wyglądzie są uniwersalne.

Rozważałem czy nie wymienić tutaj jakiś Top5 czy Top10 z minionego roku, ale nie potrafię. Było tego tak dużo, że aż nie wiem od czego zacząć, czy to o czym myślę to właściwie było w minionym roku czy wcześniej, czy w 5 albo 10 w ogóle będę się w stanie zamknąć. A jak Wy patrzycie na 2018?

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.