• Ostatnio grania to praktycznie wcale ale nie przepucio siokazji aby
  • Wycigajc tkoszulk z szafy z wiadomo jakim nazwiskiem na plecach
  • Dawno nic na IG nie wrzucaem postaram si odrobin nadrobi
  • AirMaxDay2019 Ju bez wchodzenia w dyskusj jak to Nike wykreowa
  • Ostatnimi czasy znaczco mniej wrzucam zdj na Instagram Powd bardzo
  • To zdjcie miaem wrzuci jako bliej pocztku roku ale jako
  • Z cyklu longtimenosee  bokserki Jak najdzie mnie ochota na
  • Wizualnie bardziej podobay mi si PG1 od PG2 lecz to
  • Ja i Jsy w skrcie najatwiej okreli to skomplikowane
  • Ostatnio byo ciszej w kwestii tego co si zakupio
butologiatalk-ico-socialmediarazjeszcze

#ButologiaTalk – O social mediach raz jeszcze

Kilka miesięcy temu popełniłem tekst na temat social mediów i ich wpływowi na scenę sneakersową. Pisałem o wszelakich „za” jak i „przeciw”, bo tutaj nic nie jest w pełni czarne bądź białe. Wtedy wpis zatytułowałem w formie pytania – „czy social media zniszczyły butgrę?”. Jako że samemu wziąłem mały krok w tył, przez co teraz mi łatwiej odpowiedzieć na to pytanie. Tak, zniszczyły.

Już darujmy sobie wstępy, gdzie będę pisał że jak to fajnie że dzięki social media ma się kontakt z innymi, można być bliżej jakiejś wspólnoty, nie trzeba żyć w wielkich metropoliach aby być na bierząco z tym co się dzieje. Bla bla bla – ta forma social mediów coraz bardziej popada w niełaskę. Facebook zaczyna być komunikatorem z najbliższymi, bo to co się dzieje na „grupach” to przyprawia z miejsca o raka z przerzutami. Instagram staje się wielkim bilbordem gdzie między tymi postami sponsorowanymi trzeba szukać zdjęć znajomych. W miarę normalny jest Twitter, choć strony na które zaglądam zapewniają mi taką ilość artykułów, że nie czuję potrzeby aby regularnie do przeglądać po więcej treści. OK, ja to ja, tutaj miało być o SM a butgrze – czemu niby już stawiam na tym krzyżyk?

Napomniałem o tym powyżej w kwestii tego co się dzieje na FB – niby te wszelakie grupy przejęły pałeczkę od forum internetowych, lecz ilość rakotwórczej treści jaka się tam pojawia zaczyna podważać sens czy dla tych kilku perełek, sensowych dyskusji warto brać w tym udział. Nie, nie oczekuje że wszyscy będą wyedukowani do poziomu über-buciarza albo będący esencją stylu – ale matko, nieumiejętność choćby korzystania z wyszukiwarki google aż boli. Bo przecież łatwiej w 10 sec zadać durne pytanie niż poświęcić 5min na poszukanie informacji w sieci. Wszystko ma być po jak najmniejszej linii oporu, tylko daj, daj, daj. O działaniu byle się pokazać, gadać dla samego badania byle ludzie widzieli że jestem aktywny już nie wspomnę.

Kolekcjonowanie butów ma w sobie tą nutę snobizmu – ale dla mnie był on pod kontrolą. Fajnie jest posiadać dużo butów że można codziennie ubierać co innego na nogi, a będąc przy tym pasjonatem dobrze jest jeszcze posiadać o tych butach wiedzę. Czyli jest ten lekki snobizm, lecz dla mnie nie wiąże się to z krzyczeniem gdzie popadanie „JESTEM SNEAKERHEADEM, PATRZCIE NA MNIE, OCZEKUJĘ WASZEJ ADORACJI”. Cóż, tutaj się trochę pozmieniało. Social media dały nam platformy, gdzie sami możemy kreować nasz wizerunek. Z pośród osób korzystających z SM są takie które generalnie mają to w dupie, coś tam przejrzą, coś tam wrzucą, zero napinki. Niemniej jest drugi typ osób, które za wszelką cenę będą poszukiwały atencji niejednokrotnie przekłamując rzeczywistość. Będą robiły wszystko byle zdobyć „sławę”. Ta „sława” ma im zapewnić „lepsze jutro”.

Czynnikiem który napędza całe social media to próżność. To uzależnienie od tych wszystkich interakcji, lajków, serduszek – nie ma się co okłamywać, jest to przyjemne, stąd jest pewna trudność w znalezieniu w tym odpowiedniego dystansu. Co gorsza, nie brak osób, które działają według zasady „fake it till you make it”. Czyli całe to udawanie, czego to się nie ma, robienie rzeczy na pokaz. Ostatnio gdzieś nawet trafiłem na informację, że niektórzy udają współprace, takie fałszywe kampanie, że niby działają z jakąś marką. Po co? A no po to, żeby lepiej wyglądać przed innymi reklamodawcami/markami – że skoro niby działa z tą firmą, to może inna też się skusi. Jest to żałosne, ale takie są fakty. Teraz ze swojej działalności w social media zrobiła się nowa ścieżka kariery, od micro influensera który czasem dostaje jakieś darmówki bo gwiazdę social mediów wystawiającą faktury za reklamy. Ale nie okłamujmy się – szczerości i autentyczności w tym tyle co kot napłakał. Jeszcze te kilka lat temu ludzie wypływali na wielkie wody dzięki zajawce, teraz to już od początku są robione kampanie nastawione na zysk.

Tak, ja w teorii też jestem influenserem – bo w końcu mam jakąś grupę odbiorców która czyta moje wypociny, ogląda zdjęcia, ale ja nie robię tego aby przypodobać się innym. Nigdy nie uważałem za stosowne obnoszenie się z tym, że coś zostało mi sprezentowane. W moim widzeniu mogłoby to być uznane za nieautentyczne, gdybym wypowiadał się pochlebnie na temat takiego produktu. Dostał, to teraz wychwala. Fakt faktem, teraz podejście do tych wszystkich „darmówek” się pozmieniało i mniej dziwi fakt, że jak ktoś ma zasięgi to coś dostaje. Niemniej zawsze pozostaje to pytanie o złoty środek, kiedy pokazuje się to co się komuś podoba, a kiedy jest się banerem dla tych wszystkich marek.

To jest błędne koło. Z każdej strony jesteśmy atakowani info o kolejnej premierze, nowości, trendzie, u znajomych widzimy ciągle nowe zakupy, sami dokonujemy nowych zakupów którymi również chwalimy się w SM. Producenci tylko zacierają ręce. Zresztą według mnie daje się już dostrzec, że szeroko rozumiana scena sneakersowa już też jest tak zblazowana, że jej podejście to „zabaw mnie”. Nie ma miejsca na „zwykłe” zdjęcia, wszystko musi być top topów, a każdy który jest odbiorcą nagle jest specjalistą czy to zdjęcie ma odpowiednie walory estetyczne, czy fituje itp itd. Z czegoś co z założenia miało być fajne do interakcji ze znajomymi zrobiła się machina marketingowa w której coraz więcej mówi się że przynosi szkód niż pożytku. Oglądając co chwila „idealne” obrazki, kreowanie wyidealizowanych walorów piękna – tak, to zaczyna powodować u ludzi kompleksy i inne problemy, bo świat w social media zaczyna być postrzegany jako ten „realny”, ten do którego należy dążyć.

Pytanie który powinien sobie zadać każdy – ile wydałbym pieniędzy ba buty, jeśli nie miałbym przed kim nimi zaimponować? Czy kupiłbym kolejną parę? W jakim stopniu wpływ na nasz zakup ma to, że pochwalimy się tym przed innymi? To jest obraz dzisiejszej sceny sneakersowej – zaimponować innym. Nie sobie – prywatnie to człowiek może nie szaleć za czymś, ale są propsy w sieci. Ludzie chcą kupić uznanie w oczach innych przedmiotami a nie umiejętnościami/wiedzą – gdyż po prostu jest to łatwiejsze.

Nie, ja nie będę się tutaj wywyższał i mówił że mnie temat nie dotyczy. Wiem że zdarzyło mi się zbłądzić. Nawet z punktu prowadzenia strony – kupowało się coś, byle było czego zrobić recenzję, aby nie było przestoju. Albo kupowało się klasyczną parę jakiegoś wydania – bo była tania – na zasadzie że będą na beatersy. Potem ubrało się może pięć razy i tak zalegała pośród innych pudeł. OK, ciągle mam stanowczo więcej butów niż potrzeba, ale gdzieś robiąc w tym wszystkim mały krok w tył uczę się nie wariować na punkcie każdego wydania które się widzi w SM. Fakt że odpuściłem regularne prowadzenie Butologii też się z tym wiąże. Sam musiałbym stawać do tego „wyścigu popularności” aby wszelakie liczby się zgadzały, a to jest sprzeczne z moimi przekonaniami. Bo dla przypomnienia może co poniektórym – ta strona to wytwór jednej osoby, gdzie już poczułem zmęczenie tym jak to wszystko wygląda.

Na zakończenie dodam – nie chodzi mi tutaj o jakieś nawoływanie do kasowania kont na FB, IG, żadne prowadzenie krucjat, nic z tych rzeczy. Chodzi o zdrowy dystans i nie robienie z siebie pępka wszechświata. Ja się świetnie czuje z tym, że w kwestii butów zrobiłem krok w tył. Patrząc w jaką stronę poszła ta scena, to wolę od niej odejść i sporadycznie z kumplami podyskutować o całym rynku niż co chwile żyć kolejną premierą o której za tydzień się zapomni. Nawet kosztem tego że zamknę Butologię na trzy spusty, bo tutaj nie jest celem ani popularność, zyski, lajki i followersi.

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.