• Czy to ostatni sezon Vincea w NBA? On sam mwi
  • Czy macie jaki model ktry nie jest Waszym ulubionym ale
  • Co ponownie si powino wicej na ich temat do przeczytania
  • Mona powiedzie butlegenda Syszaem chyba do trafne porwnanie e pierwsze
  • Wertowania kartonw z parami do gry cig dalszy Na parkiet
  • Po przerwie wracam z przegldem tego co wpado w oko
  • Jako e jestem wolnym agentem tzn nie mam na tapecie
  • nikebasketball oficjalne zaprezentowa nam pity model Irvinga Jakie s Wasze
  • Na stron wjecha nowy odcinek OnFeet a w nim Nike
  • adidasconsortium eqtsupportadv x undefeated Dwa lata temu miay premier w

#ButologiaTalk – Converse

talk-conv-aNa koniec roku zawsze serwuje jakieś podsumowanie minionych dwunastu miesięcy. Tym razem stwierdziłem, że może nie warto czekać do grudnia i starać się potem w zwięzłej formie wszystko opisać. Stąd pomysł aby poświęcić choć kilku markom więcej uwagi w oddzielnych wpisach. Dziś kilka słów o Converse’ie.

Mówimy Converse, myślimy klasyczne trampki. To niemal jak Amen w pacierzu. Tutaj przez lata zaniedbano performance’owy segment pakując wszystkie siły w Chucki Taylory. Raz na jakiś czas były jakieś podrygi koszykarskiej dywizji, używanie technologii Nike’a, finalnie padło. Z drugiej strony był czas kiedy sklepy nie nadążały wystawiać na półki białych All Starów tak szybko schodziły. Moda przemija, trzeba iść dalej – ale All Stary i tak mocno zagościły w wielu szafach po dziś dzień. Converse przestał w końcu grać jednym modelem w milionie wariantów i można powiedzieć nareszcie coś ciekawszego pojawiło się na horyzoncie.

Aktualnie widzimy spory nacisk na model One Star. Oczywiście jest to kolejny z trampkowych klasyków tej marki, który dzięki kampaniom marketingowym stał się tym czym były choćby Superstary w 2015 – niemal że istnym „must have”. Zresztą możemy się tutaj doszukać więcej podobieństw do modelu adidasa. Na obu mieliśmy wydania we współpracy z artystami (choćby Pharrell / Tyler ), markami i butikami (m.in. Undefeated czy Sneakersnstuff mieli własne wydania obu modeli) czy kampanie z „influenserami”. Tak po krótce aktualnie wygląda promocja buta, na który marka kładzie nacisk w danym sezonie – działanie na wszelakich frontach aby trafić do jak najszerszego grona odbiorców. Bo w końcu to się wszystko rozbija o $, a to co się teraz tak liczy to zasięgi.

Czyli tak – znów producent wmówił ludziom co jest fajne, a oni to łyknęli jak młode pelikany 😉 Dla mnie jest to o tyle zabawne, że dostrzegam te schematy działań, widzę tą późniejszą ekscytację, te poszukiwania tego modelu. Oczywiście w żaden sposób nie hejtuje One Starów – sam dorwałem wydanie we współpracy ze Stussy ponad rok temu, gdzie wszystkie trzy kolorystyki uważam za bardzo przyjemne, a jakąś parą Tylerów także bym nie pogardził. Zresztą w przeciągu ostatniego ~1,5 roku to nie jedyna para Converse’ów którą się zakupiło, a jeszcze kilka mam na oku, gdyż ponownie widzę u siebie większą chęć chodzenia na codzień we wszelakiej maści trampkach.talk-conv-b

W czym upatruje tego powrotu do łask Converse’a? Niewątpliwie klasykę zawsze będzie łatwiej sprzedać. Ciągle będą osoby poszukujące klasycznych Chucków Taylorów – jak wspomniałem na początku, one są symbolem trampka. Dzięki temu że marka jest utożsamiana z tym typem buta, to łatwiej jej rzucić światła na inne modele które nie odbiegają od schematu. Aktualnie rynek też działa tak, że w mojej opinii rzeczy niszowe nie są szczególnie poszukiwane. Lubimy te wielkie koncerny, łykamy ten rys historyczny jaki one nam sprzedają, wolimy te znane logówki od alternatywy. Niemniej na bardzo duży plus jest dla mnie używanie technologii Nike’a – lunarlonowa wkładka w części modeli czyni je o niebo wygodniejszymi (dla mnie All Stary nigdy nie mogły służyć jako ten „główny” but do codziennego chodzenia). Osobiście także mocno przypadła mi do gustu wersja ’70 Converse’ów, jako ta vintege’owa, gdzie bryłę buta upatruje jako tą płynniejszą, dla mnie ciekawszą (plus są mniej oklepane niż te klasyki we wszystkich sklepach).

Żeby nie było. Nie, to nie jest „tekst sponsorowany”. Converse jedynie co mi wysyła to mailingi z nowościami o których oni chcieliby aby było pisane 😉 Już nie będę wspominał o jakiś tam obietnicach, że będzie się pamiętało… Jako że nie mam w zwyczaju nikomu włazić w dupę, pisząc te słowa nie poprawiam swojej pozycji, ale chrzanić to. To o czym piszę od pewnego czasu – dla mnie obranym kursem z Butologią jest przedstawianie własnej opinii i przemyśleń a nie działania pod publikę. Tyle na dziś w kilku słowach o Converse’ie – jestem tylko ciekaw czy doczekamy się większego nacisku na model Pro Leather, gdyż te ~15 lat temu pamiętam ich 5 minut. Czy to jest kolejny but na liście tej marki do „wskrzeszenia”?talk-conv-c

8 komentarzy

  • Wally

    9 sierpnia 2018 at 15:21

    Ja czekam na wskrzeszenie Weaponów, ale nie tych ’86, które wydali 4 lata temu tylko oryginalnych, które nosił Larry czy Magic. Dwa lata temu mieli 30 lecie i nic nie zrobili z tym a przecież jest to but, które odcisnął swoje piętno w historii.

    Odpowiedz
    • c.

      10 sierpnia 2018 at 12:52

      Converse w swoim katalogu ma niejedno retro które powinien wskrzesić, lecz raczej nie zapowiada się na to, gdyż nie widać aby cokolwiek związanego z koszykówką było dla nich teraz istotne.

      Odpowiedz
      • Wally

        10 sierpnia 2018 at 23:28

        Wielka szkoda, z drugiej strony Chucki, One Stary czy Pro Leathery mają przecież swój rodowód na parkiecie, więc chcąc nie chcąc od koszykówki nie uciekną.

        Odpowiedz
  • c.

    11 sierpnia 2018 at 09:41

    Dwa lata temu miałem sposobność zamienienia kilku słów z kimś z Converse’a EU. Na hasło Rodman to nawet nie było rozmów, a z koszykarskich retro to wtedy co mieli w planach a nie mówili co to jest to Fastbreaki.

    Converse gra klasyką. W tym czuje się mocny. Ma swojego klienta który chodzi w All Starach i teraz raz po raz – tu mu podsunie One Stary, tu Pro Leathery, tu pokaże czy może Fastbreaki mu się nie spodobają. Jest to z ich strony bezpieczna zagrywka którą w jakimś stopniu rozumiem. Nie są oni już utożsamiani z koszykówką tylko z lifestylem stąd taki a nie inny obraz tego co mamy.

    Odpowiedz
  • Paweł

    11 sierpnia 2018 at 11:34

    Fila też już nie jest utożsamiana z koszykówką, a ugryźli spory kawałek z tortu o nazwie retro. Converse przespał ten okres. Osobiście wydaje mi się, że moda na retro troszkę wygasła więc nie ryzykują i robią to co im się pewnie sprzedaje. Troszkę szkoda. A Wy co sądzicie o modelach Converse’a do kosza?

    Odpowiedz
  • Barteq

    11 sierpnia 2018 at 13:26

    Tak jak już Karol wspominał, że moda na koszykarskie modele przeminęła. Sam kupiłem sobie na promce na nike Jordany 10 i 13 myślałem że sobie raz po raz założę. Ale leżą w pudle już ponad pół roku i jakoś nie mam odwagi wyjść w nich. A kiedyś to się latało w takich koszykarskich modelach na co dzień. W zasadzie teraz to AJ1 albo AJ4/3 czyli ulubione modele od Jordana się wyciąga z pudła z retro koszykarskich modeli.
    A jak to jest z 70’s, one mają już tą lunarową wkładkę, będą dostępne dłuższy czas czy to tylko jednoroczny wysyp?

    Odpowiedz
  • c.

    11 sierpnia 2018 at 15:50

    No właśnie – Fila zaczęła coś działać z koszykarskimi retro kilka małych lat temu – fakt faktem głównie na rynku amerykańskim, ale wtedy Converse żył niemal wyłącznie All Starami. Rynek już nie jest „głodny” takich retro, więc pewnie póki co dla tej garstki zajawkowiczów nie będą nic specjalnie wyciągać z archiwum.

    Lunarlon jest w CTAS2 oraz w części modeli z deskorolkowej dywizji (tutaj cons używa albo lunarlon albo zoom pod piętą). ’70 to wizualnie ciut wyżej wyciągnięta guma, wg mnie lepsze płótno na cholewce i sam kształt buta dla mnie ciekawszy. Tych ’70 nie robią tak na potęgę jak klasycznych, kolaboracje często są na nich robione, lecz u nas one dopiero zaczęły się pojawiać, gdy na zachodzie już były chwile wcześniej.

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.