Dziś Grałem W… Under Armour Micro G Bloodline

Under Armour Micro G Bloodline

Under Armour Micro G Bloodline

W zeszłym roku wynalazłem okazję aby w końcu zakupić model który chodził za mną od dłuższego czasu. Mowa o drugim sygnowanym bucie jaki otrzymał Brandon Jennings od Under Armour – Micro G Bloodline z 2011 roku. Tak się ostatnio złożyło że było mi na rękę aby pograć w nich trochę więcej.

To co już podkreślałem niejednokrotnie – w kwestii designu jest to moim zdaniem najfajniejszy model od UA. Materiały, wykonanie, minimalistyczny wygląd – wszystko jest na miejscu. W ramach ciekawostki – nuta designu z And1 jest tutaj nieprzypadkowa – za projektem stał John Humphrey, który w latach 2003-2007 pracował dla And1. W tej kolorystyce mamy połączenie białej licowanej skóry (zwróćcie uwagę ma sposób jej wykończenia przy krawędzi panelu) z perforowanym materiałem 3M plus oczywiście rzep.ua-bloodline-b

Jak rzadko kiedy poszedłem pół rozmiaru w dół – trochę z musu bo albo mogłem kupić te 9.5us, albo nic… a więc odpowiedź była prosta. Finalnie czułem się w nich tak samo dobrze jak w większości 10us. Ma na to wpływ na pewno trochę obszerniejszy przód buta, co gdzieś było powszechne w tych pierwszych modelach do gry od UA z tego co udało mi się wyczytać. Czyli szersze stopy – w końcu model który Was nie dyskryminuje 😉 To że ten but wszedł do mojej rotacji wynikało z faktu, że mamy klasyczną konstrukcję języka i mogłem je założyć wraz ze stabilizatorem.

Za amortyzację odpowiada tutaj tytułowa pianka Micro G – coś od czego UA zaczynało i na początku dawało we wszystkich swoich butach do gry. Jest ona używa w tej fajnej, sprężystej formie jaką ją pamiętam z moich pierwszych modeli od UA. Oczywiście mamy ją tutaj po tej minimalistycznej stronie, ale daje się wyczuć jej sprężystość choć nie należy oczekiwać cudów. Trochę ubolewam że UA zaczęło mieszać przy Micro G, ale cóż poradzić.ua-bloodline-c

Under Armour w swoich początkowych modelach lubowało się w wymyślnych wzorach trakcji – coś a’la pobita szyba czy tego typu wynalazki. Wygląda to przyjemnie, lecz w kwestii przyczepności do parkietu mogłoby być nieco lepiej. Na czystej sali nie miałem problemów, choć na czubku buta, gdy chwyciło się nieco brudu już tak idealnie nie było. Z drugiej strony w późniejszych modelach od UA regularnie widywaliśmy klasyczną jodełkę a więc sprawdzony klasyk ponad design.

Zdaję sobie sprawę, że teraz tego buta to jak ze świeczką szukać (w PL wiele ich nie było). Niemniej jest to but który daje mi przyjemność z gry. Ja wiem że to zahacza o banał, ale człowiek lepiej się czuje, jak but w którym gra po prostu mu się podoba. Micro G Bloodline nie są pozbawione wad (ciut więcej amortyzacji, nieco lepsza trakcja), ale cholera, co fajny biały but, to fajny biały but 😉ua-bloodline-dua-bloodline-e

Dodaj komentarz