#ButologiaTalk, czyli porcja luźnych myśli…

Od dłuższego czasu nie publikowałem żadnych dłuższych wypowiedzi, przemyśleń. Nie to żeby takowe nie powstawały – tutaj raczej jest sytuacja że kilka tekstów jest rozgrzebanych i nieskończonych… Niemniej dziś zamiast skupiać się na jednym temacie postanowiłem napisać o kilku kwestiach, które gdzieś się kotłowały z tyłu głowy.

Rzeczą o której w ogóle w tym roku nie komunikowałem, to fakt że Butologii wybiło 7 lat. Jak tak o tym myślę, to aż sam nie dowierzam jaki szmat czasu mi towarzyszy ta strona, która przechodziła różne etapy działalności. Pamięta ktoś jeszcze wersję 1.0 na Blogspocie? 😉 Pomimo że planowanych zmian w wyglądzie ciągle nie wprowadziłem, to jednak aktualna wersja strony jest tą, z którą czuje się najlepiej. Bez pogoni aby zawsze ze wszystkimi newsami zakomunikować w ojczystym języku jako pierwszy, bez jakiegoś super ograniczania się na konkretną tematykę. Coś mi wpada w oko – wspominam o tym w Przeglądzie Dnia. Mam ochotę o jakimś packu napisać kilka więcej słów – piszę. Plus oczywiście większy nacisk aby samemu coś od siebie dawać – czy to zdjęcia, czy to video, albo po prostu teksty takie jak ten. Wychodzę z założenia że w dobie social media tak naprawdę wystarczy zdjęcie, data i cena aby przekazywać sobie informację o nowym wydaniu – ale po to mam tą stronę aby właśnie więcej dawać od siebie.

W ostatnich dniach jesteśmy niemal bombardowani nową biegówką od Nike’a (do czego sam się przyczyniam…) – Epic React Flyknit. Nie da się tutaj uniknąć porównania do Boosta który stosuje adidas – no nie sposób. Marka z trzema paskami dzięki zastosowaniu nowej technologii, pianki amortyzującej zyskała całą nową rzeszę fanów, a sam Boost niemal obrósł kultem. Tym razem to Nike był z tyłu, gdyż od kilku lat nie uświadczyliśmy od niego żadnej przełomowej amortyzacji. Aby było zabawniej, to ponad 20-letni Zoom Air ciągle jest ich jedną z głównych amortyzacji…. OK, już bez śmieszkowania. React jest tym, czego brakowało w Nike’u – pianką z której może zrobić całą podeszwę, która dostarczy przy tym dużo sprężystości. Już bez zabawy w małą wstawkę pod piętą, na przedzie, albo tu i tu, że potem i tak z czasem czuć efekt wypaczenia, która jest opakowana w piankę EVA. W to że ten model przykuje uwagę swoimi parametrami światek biegowy to raczej nie wątpię (coś tam w nich pobiegałem i są naprawdę przyjemne) – ale w dzisiejszych czasach równie silnym rynkiem jest segment lifestyle i pytanie jak tutaj się przyjmie nowa biegówka Nike’a. Jak pamiętamy, Flyknit Racery i Flyknit Trainery to też były modele performance’owe które to z czasem urosły do statusu niemal kultowego, gdzie chyba więcej sprzedawało się ich do chodzenia na co dzień niż do biegania. Jak będzie z Epic Flyknit React? Jak będą przyjmować zapewne niejednokrotne porównania do Boosta? Jestem ciekaw co tam Nike zdziała z tym modelem i swoją nową pianką (m.in. ciekawi mnie czy w butach do kosza ujrzymy cały midsole na niej bazujący).

Temat dość świeży – fuckup jaki się pojawił na Distance przy premierze „Bred Toe”. Bez wybielania, sklep dał dupy, bo zostało przyjęte więcej zamówień niż było w sprzedaży. Niemniej słysząc, czytając ten lincz, wylewanie pomyj, to zacząłem się zastanawiać co się tutaj wyprawia?!? To co się stało podczas tej premiery to awaria silnika sklepu, który zamiast się zablokować i nie pozwalać przyjmować kolejnych zamówień, on pobierał informację o tym że niby produkt jest dostępny i tym samym te kilkanaście par które było w sprzedaży online, zostało „sprzedanych” kilkaset (jeśli nie tysięcy) razy. To nie było w żaden sposób celowe działanie, nikt nie sądził że jest taka opcja aby coś takiego się stało i teraz są działania aby to się więcej nie powtórzyło. Nie zdziwię się jakby ekipa Distance mając wybór powtórka z rozrywki czy w ogóle nie mieć tego wydania w sprzedaży nie wybrałaby tej drugiej opcji… Prawdą jest, że to nie pierwszy sklep, który przeżył awarię podczas pożądanej premiery. Mogę pokusić się o twierdzenie, że każdy sneakerstore który posiadał gorącą premierę to przerabiał. Tylko że u jednych to zaowocuje tym że strona padnie i nikt nie będzie mógł na nią wejść, a tutaj niestety dała opcję złożenia zamówienia na towar bez pokrycia w stanie magazynowym. Nie wiem czy to chęć resellerki, czy zafixowanie się na posiadanie pożądanego wydania – ale ilość jadu jaka spadła na sklep była według mnie niewspółmierna do tego co się stało. Pewnie niejednej osobie się nie spodoba mój pogląd na tą sprawę – ale zachowujmy się jak dorośli i nie rozpaczajmy nad parą butów. Wierzcie, znam ten ból kiedy chciałem jakąś parę a finalnie się nie udało – i to chyba nawet nieco lepiej z racji tego jak mocno lubuje się w butach i od jak dawna je zbieram. Osobiście może książki bym jeszcze nie napisał, ale w swojej „karierze” zakupów przez internet mogę mnożyć sytuacje kiedy to:

  • złożyłem zamówienie, opłaciłem, a później mail że sorry, nie mamy tej pary, oddamy kasę na dniach (mowa o rodzimych sklepach)
  • złożyłem zamówienie, opłaciłem i poprzez spór na eBay’u musiałem odzyskać kasę bo sprzedający stwierdził że mi nie wyśle butów (pewnie jak zobaczył że do Polski to stwierdził że ma mnie w dupie…)
  • składam zamówienie, mam produkt w koszyku, nie mogę za niego zapłacić (a już za te Yeezy jechałem na urlop…)
  • plus cała masa przypadków kiedy to na aukcji czy to allegro albo eBay, kiedy to finalnie coś poszło nie tak że człowiek musiał obejść się smakiem, czy to bardzo szybkie palce na jakimś dropie ciągle były niewystarczające.

Zresztą na oficjalnej stronie Nike’a co pewien czas jest fuckup z ceną jakiś produktów. Czy Nike następnego dnia po złożeniu zamówienia w zębach przynosi przeprosiny i daje kod aby robić zakupy za półdarmo? Nie. Kilku szczęśliwcom wyślą ich zamówienia które jakoś przeszły, reszta po kilku dniach dostaje maila że przykro nam, awaria strony, nici z zamówienia, masz -15% na otarcie łez i tyle w temacie. Pomimo tego że zawodowo robię w innej branży, ale wiem co to znaczy starać się robić coś dobrze, ale wkrada się błąd który rzuca kłody pod nogi. Sklep zaliczył wtopę – czy w związku z tym ma teraz do centrali Nike’a w Holandii iść na kolanach w ramach pokuty i prosić aby wyprodukowali jeszcze trochę par „Bred Toe”? Śmiejemy się z memów o Grażynach, Januszach, nosaczach, ale jak przychodzi co do czego że nam się dzieje krzywda, to nagle nasze zachowanie jest bardzo zbliżone do tego z którego przed chwilą kręciło się bekę… Ktoś mi zarzuci, że mając za plecami ścianę kartonów z butami to łatwo jest mi tak gadać, lecz finalnie to ciągle jednak tylko buty. Jeśli nie za miesiąc to może za pół roku będzie równie dobra jak nie lepsza premiera… W moich oczach para butów nie jest warta takiej ilości jadu (a niektórzy posuwali się nawet do gróźb).

Więcej szacunku wobec siebie nawzajem naprawdę czyni środowisko lepszym, a dalej brnięcie w podziały, zawiści będzie skutkować że nawet najwięksi zapaleńcy zaczną tracić zainteresowanie.

There are 2 comments

  1. Barteq

    Odnośnie Bred Toe, na SklepieKoszykarza było podobna sytuacja. Trochę żałowałem, że nigdzie się nie udało kupić, no ale trudno. Ale jak spojrzałem co się działo w komentarzach, to głowa może rozboleć. Jedynie można trochę żałować, że nie wyprodukowali tego więcej kosztem midów aj1, które zalegają półkach sklepów. Tak żeby sobie każdy kto chce mógł kupić za retail.
    Ciekawi mnie jak będzie z Shadow’ami, podobnie jak z powyższymi czy bliżej Black Cementów. No właśnie czy takich Royali wyprodukowali podobną ilość jak Black Cementów, ale na AJ1 jest większy popyt.

    1. c.

      W przypadku SK to słyszałem że ponoć chwilkę wcześniej były dostępne i też problem… Trochę to pokazuje jak coś limitowanego robi ludziom kisiel z mózgu. Były zapowiedzi, że JB ograniczy ilość produkowanych par, że nie będzie tak jak w ciągu ostatnich dwóch lat, gdzie większość rzeczy będzie zalegała na sklepowych półkach. To ma się znów szybko wyprzedawać, bo stety/niestety teraz tak działa rynek, że przez to że coś jest trudniej dostępne, to jest bardziej pożądane.

Dodaj komentarz