• Co nowego zawitao kilka sw wicej napisaem na stronie ale
  • Wertowania kartonw z parami do gry cig dalszy Tym razem
  • Czy to ostatni sezon Vincea w NBA? On sam mwi
  • Czy macie jaki model ktry nie jest Waszym ulubionym ale
  • Co ponownie si powino wicej na ich temat do przeczytania
  • Mona powiedzie butlegenda Syszaem chyba do trafne porwnanie e pierwsze
  • Wertowania kartonw z parami do gry cig dalszy Na parkiet
  • Po przerwie wracam z przegldem tego co wpado w oko
  • Jako e jestem wolnym agentem tzn nie mam na tapecie
  • nikebasketball oficjalne zaprezentowa nam pity model Irvinga Jakie s Wasze
podsumowanie2017

PODSUMOWANIE ROKU 2017

podsumowanie2017Klasycznie wraz z Nowym Rokiem mam dla Was podsumowanie minionych dwunastu miesięcy, co będąc szczerym nigdy nie jest dla mnie łatwym zadaniem. Czemu? Powody są dwa, choć są ze sobą lekko powiązane. Prawdą jest, że nie raz potrzeba czasu aby jakiś projekt docenić – i to nie tyczy się generalnie tylko butów – dostajemy jakąś nowość, nie przyjmujemy jej bezgranicznie, tylko akceptacja danej rzeczy narasta w nas z czasem. Drugą kwestią jest fakt, że teraz tego jest tak dużo, że nie sposób tego ogarnąć. Szczerze, naprawdę pomimo prowadzenia tej strony, codziennego obcowania z tym, trudno jest na tym nadążyć – i na pewno niejedno wydanie pominąłem, bo nie sposób wspomnieć o wszystkim. Nie przeciągając wstępu, pora przejść do meritum.

Jak mam w skrócie scharakteryzować 2017? Jest Nike i adidas, przerwa, a potem reszta. Jak ktoś widział mój przegląd kolekcji to wie, że nie jestem gołosłowny mówiąc, że lubię różnorodność, nie zamykam się na jednego producenta, jeden typ buta. Niemniej patrząc na to co się dziele aktualnie na rynku obuwniczym, trudno nie odnieść wrażenia, że to wyścig pomiędzy Nike’iem a adidasem o to kto głębiej sięgnie do naszej kieszeni, a pozostali muszą się nacieszyć resztkami.

adidas miał cholernie mocny 2016, kiedy to faktycznie zaistniał w świadomości klientów jako marka na równi z Nike’iem. A 2017? Na pewno ugruntował swoją pozycję pośród masowego klienta – w światku sneakersowym Superstary i NMD wychodzą bokiem, ale to jest nisza która wykreowała trend dla masowego odbiorcy na którym adidas teraz zgarnia kwit. Ciągle wypuszczali Yeezy 350 które wyprzedają się w moment, kolekcje Pharrella dalej cieszą się względnym powodzeniem (nie wiem na ile model Tennis Hu miał trafić do szerszego odbiorcy, na ile tutaj przeliczono się z jego akceptacją) – ale kolaboracja z Chanel i ich ceny na rynku wtórnym… Do tego dochodzą stałe kolekcje ze znanymi projektantami – Y-3, Alexander Wang, Rick Owens – rzeczy z którymi się już oswoiliśmy i jakby ciut mniej nas szokowały jak dawniej. Co bez wątpienia wychodzi adidasowi na plus? Wszelakie nowe lifestyle’owe modele. Nie są przerysowane, nie widzimy w nich zbyt dosłownych kopii dawnych modeli – mają one swój charakter. Czy to bardzo mocny/udany model EQT Support 93/17, czy to najnowsze Prophere albo do grania BYW LVL1 – czuć w nich odwołania do przeszłości, ale nie że widzi się w tym pokraczną hybrydę. Na tej płaszczyźnie nie sposób nie napisać że adidas > Nike.

W 2017 adidas może tak nie kradł nagłówków jak rok temu, ale broń Boże nie powiedziałbym że mieli zły rok. To kolejne 12 miesięcy podczas których przekonali masowego odbiorcę że Boost=wygoda, mieli naprawdę udaną ofertę modeli do grania. Zaryzykuję jeszcze jedną dość odważną opinię – jak dla mnie to adidas ma teraz bardziej przystępną ofertę dla tego klienta, który w żaden sposób nie jest powiązany z butgrą, który nie poszukuje hype’u, limitowanych wydań itp. Plus czekam na szerszą dostępność Futurecraft 4D.

Nike w 2017 robił to, co potrafi najlepiej – kreował nagłówki. Tutaj 20-lecie Air Maxów 97, 30-lecie AM1, tam nowa biegówka Air VaporMax, tu kolaboracja z Off-White, jeszcze nowa amortyzacja React. Co chwila coś, plus bez wątpienia bardzo mocny ostatni kwartał, ale uporządkujmy to.

Rocznice – 35-lecie Air Force 1 i kolekcja AF100 (każde wydanie warte uwagi) jak i 45-lecie Cortezów. 30-lecie Air Max 1 i Air Max Day czyli kilka bardzo przyjemnych wydań (Atmos Elephanty, Masters of Air), powrót oryginalnych kolorystyk i w końcu trochę lepszy shape. 20-lecie Air Foamposite One – OK, był powrót wydania Royal plus kilka innych, lecz Foam’y to nie to samo co ~7 lat temu, ale miło że coś zrobili. 20-lecie Air Max 97 – oryginalne kolorystyki, bardzo mocne kolaboracje (Skepta, UNDFTD!), nawet wydanie Ultra wyszło bardzo spoko! 15-lecie deskorolkowej dywizji – przede wszystkim Black Pigeony, ale było kilka miłych premier plus jak dla mnie bardzo fajna kolekcja z Soulland. Kolekcja The Ten, cały ten szał wokół kolaboracji z Off White który będzie jeszcze trwał w 2018 – są spoko, ale to jak nagle zostało nakręcone pożądanie, to już w pewnym momencie wychodziło bokiem…

Nowości – Air VaporMax czyli nowa performance’owa biegówka która równie mocno co do biegania była promowana jako but lifestyle’owy, co jak najbardziej się Nike’owi udało. Są jeszcze dobrze przyjęte Zoom Fly, za które chyba czas najwyższy abym osobiście się wziął. Pianka React – póki co, jak dla mnie z dużej chmury mały deszcz – czekam na więcej.

Powiem tak – patrząc nawet na same rocznice – Nike niemal nie mógł tego spieprzyć – nieczęsto się zdarza, aby mieć tyle punktów zaczepienia do działania na różnorodnych płaszczyznach, co oczywiście Nike wykorzystywał. W 2017 Nike skutecznie przykuwał naszą uwagę – choć na pewno chcielibyśmy mniej „sztuczek” a więcej faktycznej jakości/trwałości w ich produktach (z czym dobrze wiemy, ciągle jest w kratkę).

O Jordan Brand w tym roku pisałem niejednokrotnie – i chyba większość czuje to samo. Czar marki minął, na rynku zrobił się przesyt ich wydań, ludzie już mają dość cotygodniowych premier, bo ile można? OK, jest zapowiedź że mają obniżyć ilość produkowanych par co jest krokiem w dobrą stronę aby nie zalewać tynku towarem, który nie jest już w stanie się sprzedać. Lecz prawdą jest, że tutaj potrzeba także ściąć ilość wypuszczanych wydań, bo widząc piątą, szóstą czy ósmą kolorystykę jednego modelu w danym roku – traci się obraz po co to, czy to jeszcze coś oznacza, czy tylko chodzi tutaj aby wyciągnąć z kas jak najwięcej kasy? Nie można zapominać, że 2017 to koniec dotychczasowych sygnowanych linii Carmelo Anthony’ego i Chrisa Paula, czyli można mówić o wymianie pokoleniowej i oczekiwaniu na sygnowany but Russella Westbrooka. Czy ktoś jeszcze dostanie? Kawhi Leonard? Jimmy Butler? W ostatnich latach jakby nie patrzeć cała performance’owa linia JB trochę nam się rozmyła – czasami można było niemal mieć wrażenie, że przez swoją „elitarność” modele z Jumpmanem były droższe niż te ze Swooshem mimo tych samych rozwiązań technologicznych, już nie wspominając o niewielu nowych rozwiązaniach które by debiutowały w butach od JB. Niemniej tym topowym wydaniem od JB była kolaboracja z KAWSem na Air Jordan 4.

OK, a jak u reszty?

Reebok posiada swój pewien bezpieczny teren – oczywiście mowa o segmencie fitness/trenning oraz ich klasyki. Tam są mocni, mają swojego odbiorcę. Ale co poza tym? Jeśli chodzi o tkane cholewki – nie chce mi się liczyć ile lat są spóźnieni. Kolaboracje z artystami? Spoko, choć to bardziej przypomina mi angażowanie kogoś na kilka małych sezonów i kolejny artysta, i kolejny (według mnie z Kendrickiem mogli coś jeszcze lepiej/bardziej podziałać). Dochodzą słuchy o reaktywacji dawnych modeli Iversona, choć u nas w kraju koszykarskie retro są tak traktowane po łebkach że nie liczę na wiele. Chciałbym od Reeboka zobaczyć jakiś przełom – myślałem że po współpracy z Fishem i Aretą, będzie można liczyć że faktycznie będą się pojawiać wydania we współpracy z rodzimymi artystami… Jeśli chodzi o Polskę, to w 2017 widzieliśmy spory nacisk na promocję modelu Club C, niemniej dla mnie najistotniejszymi premierami było retro Shaq Attaq w oryginalnej kolorystyce (które można było spokojnie kupić) oraz (kolejny) powrót DMX Run 10 (czyli kolejne retro które w kraju przeszło bez echa).

Asics to marka która przede wszystkim słynie z perfromance’owych biegówek, lecz na pewno część osób pamięta jak z impetem weszła na scenę sneakersową kilka lat temu, jak kolaboracje z Ronnie Fiegiem były tym głównym must have. Niestety widać tutaj tą ulotność trendów – wczoraj się było na topie, dziś nie. Uważam że jest to dla Asicsa dość krzywdzące, ale niestety tak działa rynek. W mojej opinii modelem mocno przespanym w tym roku to powrót Gel Mai, którego nawet wydania kolaboracyjne trafiają na spore wyprzedaże. Powiedziecie – super, lepiej dla nas, taniej kupimy – ale ten kij ma dwa końce. Jeśli macie sprzedawać coś, czego możecie się pozbyć tylko na wyprzedaży – czy w kółko będziecie mieć to ofertę? Czy w pewnym momencie powiecie dość, ograniczycie ilość kolaboracji, sklepów do których one trafiają? Póki co jest fajnie bo kupuje się fajne rzeczy tanio – pytanie jak długo.

Puma. Rihanna bez wątpienia ciągnie tą markę do przodu, albo inaczej – znalazła sobie segment rynku na którym udało jej się wybić. Bo patrząc stricte na sneakersową odnogę, osobiście z Pumą mam jeden ten sam problem od lat. Za dużo. Dla mnie Puma nie ma dla mnie wydań, dla których byłbym w stanie wyskoczyć z pełnej sumy za nie – bo ostatnie lata pokazują, że znacząca część tych wydań ląduje na -50% albo po dwóch sezonach za jeszcze mniej na allegro. Podobnie jak z Asicsem – no fajnie, można kupić taniej – ale czy kupując jakieś wydanie we współpracy z butikiem, marką, nie ma się ochoty na odrobinę unikatowości? Jak to buduje wizerunek marki, jeśli sklepy nie są w stanie pozbyć się tych butów nie wyprzedając ich za bezcen? Niestety, ale na tym segmencie rynku słowo klucz to unikatowość i jeśli marka chce aby klient co miesiąc (albo i częściej!) wyskakiwał z ~5 stów na ich buty, to ten klient nie chce być dymany że mógł poczekać aby dorwać taniej. Niemniej na pewno Pumie trzeba tutaj oddać to, że próbuje działać z nowymi rzeczami, nie ma tutaj w kółko bazowania na kilku modelach retro.

U Converse’a fajne jest to, że w końcu przestała to być gra jednym modelem – oczywiście Chyck Taylor All Star to ponadczasowy klasyk, ale nie każdy musi szaleć za klasycznym trampkiem. Był większy nacisk na One Stary, Fastbreaki zaczęły się powoli częściej przewijać plus oczywiście przejście Tylera z Vansa. Do tego przyjemne kolaboracje które powoli zaczęły być dostępne także u nas w kraju, a nie że jest się skazanym tylko na Europę. Przy okazji umowy Nike’a skorzystał także Converse serwując nam wydania poświęcone drużynom – osobiście fanem nie jestem, ale widać na wszelakie sposoby próbują wykorzystać tą umowę.

Marki jak Diadora, Kangaroos, Le Coq Sportif to ciągle nisza (choć LCS bez wątpienia z tych trzech ma najlepszą dostępność), lecz ciągle stanowią ciekawą alternatywę dla graczy „głównego nurtu”. Osobiście w tym roku zaopatrzyłem się w coś z Diadory robionej we Włoszech – to jest inna półka niż to co na codzień się widzi! Lecz tu zawsze jest pytanie, co będzie przewidziane do tego szerszego grona odbiorców, a nie tylko dbanie o PR fajnymi limitowanymi kolaboracjami. Nie jest łatwo się na naszym rynku przebić mniejszym markom, tak aby nie były tylko atrakcją na 1-2 sezony, szczególnie że to często nie są marki posiadające takie szerokie spectrum dawnych modeli.

Nie pamiętam teraz na jakim zagranicznym portalu o tematyce biznesowej przeczytałem jak dla mnie trafne określenie odnośnie Under Armour – za szybko zaczęli rosnąć. Jak pamiętamy, w pewnym momencie UA nie nadążało z produkcją modelu Curry’ego, aby nagle to stanęło. Z mojej perspektywy – UA jest marką która potrafi wejść na szczyt, ale nie umie się jeszcze tam utrzymać. Potrafią zrobić udany model, ale to jeszcze nie ten poziom aby co sezon dawać nam kilka takich butów. Curry 4 wizualnie są ich jednym z najbardziej udanych modeli – ale co poza nim? Co z butem dla zawodników którzy nie potrzebują maksymalnego czucia parkietu ale maksimum amortyzacji? Co z segmentem lifestyle, który nie ma co ukrywać, jest sporym procentem dochodów dla Nike’a i adidasa? UA ma jeszcze trochę zadań domowych do odrobienia.

Patrząc na segment sneakersowy w kontekście społeczności jaka wokół tego jest, to rzeczą która według mnie się uwypukliła tyczy się kolekcjonowania butów. Właściwie teraz przestaje być fajne posiadać dużo par – widzi się trend, aby coś mieć, pokazać się w tym, sprzedać i zaopatrzyć się w kolejną drogą rzecz. Niestety, wychodzi z tego spora powierzchowność, brak chęci zgłębiania wiedzy wypchnięty przez chęć zwrócenia na siebie uwagi. Po co posiadać 5 par które może mieć niejedna osoba, jak można zamiast tego mieć jedną którą będzie można znacznie bardziej szpanować? Kolejnym złym zjawiskiem jakie obserwuje już ze strony producentów – Z-A  D-U-Ż-O. Mówiłem już o tym przy okazji kilku marek gdzie dla mnie to jest mocno uwypuklone, ale całościowo – jak długo można jeszcze próbować wciskać ludziom premierę co tydzień? Czy przez ten przesyt ta bańka w końcu nie pęknie? Powoli jesteśmy atakowani sneakersami z każdej strony, co mnie nie zdziwi jak w końcu ludziom postronnym się znudzi i nie będą mieli ochoty kupować kolejnej pary butów. Przed laty człowiek marzył o dostępności do pożądanych wydań, teraz 3/4 z nich zalega w sklepach i pytanie czy producenci też nie powiedzą stop, skoro słupki sprzedażowe przestaną się zgadzać.

Jeśli mam wybrać jedną markę, która wygrywa rok – tak, będzie to raczej Nike, bo tak wspomniałem powyżej, miał więcej tych „wabików”, chwytliwych wydań którymi się żyło. Choć z drugiej strony, zarówno Nike i adidas nie powiedziałbym żeby konkurowali na tych samych płaszczyznach, stąd tak naprawdę wybór „tej najlepszej w 2017” jest mocno subiektywny i zależny od tego, kto co bierze pod uwagę. Boiskowy performance – adidas. Hype – Nike. Jakość – tutaj jednak obstawiam adidasa mając te dwie marki do wyboru. Podsumowując mogę dla poprawności politycznej powiedzieć to co na wstępnie – jest Nike i adidas, przerwa a potem reszta.

Na koniec – lista dla mnie istotniejszych wydań, które zwróciły moją uwagę (kolejność niezobowiązująca):

Tom Sachs x Nike Mars Yard 2.0, Nike Air Max 97 x Skepta, adidas Futurecraft 4D, adidas EQT Support 93/17, Air Jordan 4 x KAWS, Asics Gel Mai (tutaj bez wymieniania poszczególnych wydań), Nike Komyuter, Nike Air Max 1 „Masters of Air”, Nike Blazer x Off-White, Nike SB Dunk Hi x Soulland, Nike SB Dunk „Black Pigeon”, Nike Air Shake NDestrukt, Nike Air VaporMax, adidas Ultra Boost x SNS x Social Status.

2 komentarze

  • wipeout303

    2 stycznia 2018 at 14:06

    witam.timberland , vans , saucony . jak dla mnie bardziej stonowane . żadnej gonitwy . żadnych dat . po prostu klient. pozdrawiam wszyskich , i klasycznie wszystkiego dobrego w nowym roku 2018 . pozdrawiam

    Odpowiedz
    • c.

      3 stycznia 2018 at 11:44

      Saucony miało swoje 5minut na sneakersowej scenie, kiedy także trochę kolaboracji z butikami wypuścili. Tutaj podobnie jak Asics – to głównie marka performance’owa, lecz temat sneakersów, retro to teraz chyba naprawdę tak bardziej przy okazji – niemniej markę szanuję, w kwestii retro biegówek na piance zawsze szanowałem ich za wygodę.

      Timberland w tym roku też podją temat „sneakersów” – choć nie wiem czy nie ciut bliżej im do casualu, albo raczej wygodnej alternatywy do chodzenia w koszuli do biura 😉 Niemniej oczywiście – mają szereg klasyków, które są dostępne i ew. dodają ich jakieś nowe kolorystyki.

      Jeśli chodzi o Vansa, to odnoszę wrażenie że tak jak kilka lat temu na scenie butowej był jednym z tych „must have”, tak trochę się to rozmyło. Oczywiście ciągle są mocni w kwestii butów na deskę bo w końcu z tego słyną, ale kolekcja Vault to mimo baaardzo fajnej jakości, użytych materiałów – szału w sprzedaży nie robi. Tyler, the Creator był jakimś tam wabikiem, lecz poszedł do Converse’a. Może to już jest tak wielka korporacja, masowy klient robi taki obrót, że jakiekolwiek działania na segmencie sneakersowym nie są ich priorytetem?

      Odpowiedz

Dodaj komentarz

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.