Jak to jest teraz z tymi Air Jordan 11?

Dziś na tapetę wjeżdżają tegoroczne wydania Air Jordan 11 – w listopadzie mieliśmy kolorystykę „Win Like 82”, w grudniu „Win Like 96”. Dwa nowo projektowane warianty, które poza tym że wspólnym mianownikiem są tytuły mistrzowskie MJ’a, mają jeszcze coś wspólnego – oba wydania ciągle zalegają na sklepowych półkach.

Nie chodzi mi tutaj o kolejny wpis z cyklu – „Jordany to już nie to co kiedyś”, „teraz hype jest na co innego”. To już wałkowałem nie raz, więc nie chodzi mi tutaj o odgrzewany kotlet. Dziś chciałbym nieco bardziej Was zaangażować w dyskusję.

Jordan Brand można powiedzieć, że miał tradycję serwowania nam po jednej kolorystyce wysokich AJ11 w grudniu od lat. W 2011 przy premierze „Concordów” za oceanem powszechne były zamieszki o których wspominały nawet rodzime portale informacyjne. Oczywiście na fali popularności JB zaczął produkować coraz więcej par tego modelu – „Bredów” 2012 jak dobrze pamiętam to ok 500K par, lecz „72-10” to już było 1 milion par. Mimo to się sprzedawały jak świeże bułki.

Mamy 2017, wspomniane dwie nowe kolorystyki „Win Like 82” oraz „Win Like 96”. Jedne z nich w barwach Uniwersytetu Północnej Karoliny o rozmieszczeniu barw rodem z „Concordów”, drugie jako alternatywna kolorystyka Bulls przypominające PE Carmelo Anthony’ego sprzed lat (jak wiemy, gdy się widzi PE u zawodnika to nagle stopień pożądania wzrasta). Czy są to złe, nietrafione kolorystyki? Nie, nie uważam tak. Nigdy nie staram się usilnie forsować własnej opinii na temat czy coś jest fajne, paskudne czy taki se, niemniej tegoroczne wydania uważam za jak najbardziej poprawne, które na pewno nie jednej osobie mocno wpadły w oko. Czy Jordan Brand znów zrobił ich po kilkaset tysięcy par, że po prostu rynek nie miał niemal prawa tego wchłonąć? Takich informacji szczegółowych niestety nie posiadam (może jeszcze wypłynął). Czy jednak dwie kolorystyki AJ11 w ciągu jednego sezonu to za dużo? A może mamy tutaj jak na tacy podane, ile znaczy hype na dane wydanie? Przez lata się utarło, że praktycznie nie ważne ile/jakie AJ11 zostaną wypuszczone, to i tak wyprzedadzą się na pniu. Ale czy już apogeum ich popularności mają za sobą? Nowe wydania według mnie jakościowo nie odstają od tego co było. Bryła? Cóż, JB wzoruje się na wydaniu OG, ale to już nasze zauroczenie, że wolimy tą ze Space Jamów ’09 czy Concordów ’11 – choć ciągle nie upatrywałbym w tym takiego spadku zainteresowania.

Pytanie do Was – czy naprawdę wszystko tutaj rozbija się o chwilowy hype na daną markę/wydania? Czy przez ilość premier jakie oferuje nam Jordan Brand po prostu jesteście tym znudzeni i nawet widząc dobre wydanie, nie wzbudza ono w Was takiego entuzjazmu jakby to miało miejsce dawniej? Bo to że jest przesyt to jest wiadomo, lecz ciągle wydawało się, że są wydania, modele które są w stanie się obronić i za taki brałem klasyczne wysokie AJ11. Z chęcią wysłucham Waszych opinii.

Jak ktoś ciągle zastanawia się nad swoją parą, można je dorwać m.in. w Distance, czy oficjalnej stronie Nike’a.

air-jordan-11-win-like-96-chicago-release-date air-jordan-11-win-like-82-unc

There are 5 comments

  1. Mike

    Powyższe AJ 11 Win Like82 (białe, r. 45,5), kupione w polskim sklepie stacjonarnym (oryginalne) mam do sprzedania za 699 pln z paragonem.
    PS. Warto policzyć ile lat ma dziś pokolenie tych, którzy widzieli i pamiętają jak grał w nich Mike… Dziś młodsi miłośnicy sneakersów inaczej oceniają poszczególne modele, ich jakość, „kultowość” i patrząc na jedenastki niekoniecznie włączają im się emocje, a serducho bije szybciej. Gram z młodymi i widzę 🙁

  2. Tomasss

    do autora – jestem w szoku, ze 72-10 wypuszczono az milion par??? to gdzie one wszystkie sie podziały? chciałem je sobie kupić i nie dostałem.. Pożniej machnąłem ręką twierdząc, ze to tylko buty…

    co do artykułu – rozumiem, ze czynnik w postaci ceny musimy wykluczyc (ponieważ te buty zawsze były drogie i mimo to się wyprzedawały a teraz nie..)

    Być może po części przesyt, być może po części to, że do głosu dochodzi nowe pokolenie.. Powiem Wam szczerze, ze ja sie z takiego obrotu sprawy nawet cieszę:) Niech młodzież przekieruje swoje upodobania na Yeezy, P Williamsa czy innego Travisa Scotta, my mamy swojego Jordana..

    Ps. Jak dla mnie bryła tych butów jest naprawdę hmmm nietrafiona 🙁 buty wyglądają jak spuchnięta wersja modeli do których się przyzwyczailiśmy ale moze to tylko moja opinia..

    1. c.

      72-10 – 1milion ale oczywiście mowa tutaj o pełnej rozmiarówce – od tych malutkich dziecięcych, przez młodzieżowe, po dorosłe – chyba w 4 różnych rozmiarówkach je robią. Wtedy było znacznie większe pożądanie na ten model i ostatnie AJ11 które zeszło na pniu (bo Space Jamów nie wiem ile narobili, ale małą chwilę w sklepach wisiały).

      cena – od lat ten but kosztuje 7-8> stów. fakt, za Concordy w 2011 życzyli sobie 550, lecz potem to było pod 700 za Bredy i rosło i rosło…

      bryła… jesteśmy „zakochani” w space jamach ’09, concordach ’11, lecz już rok temu mieliści SJ w nowej wersji która jakby nie patrzeć – jest bliższa opcji OG. lekki paradoks że wolimy to co było późniejszą naleciałością niż wersję OG ale przyzwyczajenie robi swoje.

  3. Tomasss

    Powiem Ci szczerze, ze mi sie zawsze wydawało, ze 11stki były własnie takie jak w 2009 czy 2011. Pamietam sezon 95-96, śledziłem jako dzieciak ale tak naprawde u mnie w miescie te buty były niedostępne więc nie pamiętam jak faktycznie wyglądały (zdjęcia z pro basketu czy Magic Basketballa to za mało 😉

    W 2010 roku jak byłem w Londynie to 11 cool grey były normalnie dostępne bez problemu w każdym Nike czy footlockerze..pamiętam jak w dzien premiery bredów byłem w footlockerze i tez siedziały sobie grzecznie na połeczce. Ten BOOM tak naprawde pojawił sie w pl chyba całkiem niedawno (moze za sprawą tedego?)

  4. c.

    To już przy Space Jamach w zeszłym roku tył temat nowej-starej bryły, że przyglądając się wydaniom OG, wyszło że lakierowana skóra była wyżej wyciągnięta niż w ’09, że sam but ciut wyższy co mieliśmy już rok temu.

    Boomem były Concordy w 2011 – przynajmniej za oceanem gdy tam były zamieszki o których trąbiono wszędzie – i potem ta moda zaczęła docierać do nas i apogeum bym powiedział że 2013-2015, bo 2016 to już powoli przesyt, a jak jest w 2017 każdy widzi.

Dodaj komentarz