Kij w mrowisko czyli Nike vs. adidas

Zainspirowany jedną z dyskusji na FB przy okazji jednego posta, stwierdziłem że dobrze byłoby z tego zrobić nieco większy wpis. Czego dotyczy temat? Mianowicie tego legendarnego sporu adidas czy Nike. Zanim zaczniecie z góry sypać hasłami „no contest”, pozwólcie że przedstawię swój pogląd 😉

Jeśli popatrzymy przez pryzmat ostatnich 20 lat w kategorii butów do kosza – całościowo generalnie dyskusji nie ma, bo Nike pozamiatał konkurencję. Ale w mojej opinii zupełnie inaczej się sprawa ma, jak okres czasu skrócimy raptem do minionego roku.

Nie chodzi mi tutaj o wyniki sprzedażowe, ani o to kto ma więcej modeli/modelokolorów w ofercie koszykarskiej, bo tutaj Swoosh ciągle prowadzi – ale już dochodzą wieści, że adidas nadrabia. Powoli bo powoli, ale przestaje to być deklasacja jak przed laty.

Aktualnie dorasta nowe pokolenie dzieciaków, które tak naprawdę nie wie kim był Michael Jordan – nie widziały go w akcji, nie wspominając nawet o oglądaniu jakiegoś 3-peatu (nie mówię tu o przeglądaniu YouTube’a). Namiastkę tego mieliśmy małe kilka lat temu kiedy był boom na J’sy. Kupowali je zarówno oddani fani, jak i osoby które po prostu podążały za hype’em, tym co wtedy było modne i wiedza o MJ’u kończy się na tym że to ten koleś „z pajacyka”. Może za kilka lat będę musiał pluć sobie w brodę, ale wątpię abyśmy  w przyszłości choć w połowie ekscytowali się dawnymi Kobasami, LeBronami jak J’sami. Aktualnie gwiazdy sportu nie są tym, czym były one przed laty. Oni już nie są tak idealizowani, teraz co drugi dzieciak nie chce grać w NBA (przyznać się, kto o tym marzył będąc dzieciakiem? 😉 ). Na przestrzeni ostatnich lat tą pałeczkę przejeli artyści, muzycy. To co podkreślałem niejednokrotnie – możemy śmiać się, nie lubić tego co robi Kanye West – ale to on w tym momencie rozdaje karty, to nim chcą być dzieciaki, to jego produkty wzbudzają zachwyt. Ekskluzywność stała się tym co ludzie pożądają, a nie ekscytacja „w tym bucie zdobył mistrzostwo!”. Oczywiście nie popadajmy we skrajności – nie mówię że koszykówka jest passe, że się nie liczy – niemniej bez wątpienia nie jest ona tym samym czym przed choćby 15-20 laty, a zmiana trendów w modzie dała się we znaki koszykarskiemu segmentowi – szczególnie w ostatnim czasie, kiedy otwarcie się mówi o spadku sprzedaży butów do gry (bo kupują je gracze a niekoniecznie ludzie do codziennego użytku).

Czemu uważam że adidasowi się teraz lepiej wiedzie? Mam ku temu kilka powodów.

Lepiej dostosowana oferta na różną zasobność portfela. Podział jest dość prosty. W topowych modelach mamy piankę Boost plus ew. tkaną cholewkę Primeknit – czy to Crazy Explosive, czy Hardeny, Crazy Lighty – wszystkie dobrze jak nie bardzo dobrze się sprawują. Schodzimy półkę cenową niżej – mamy piankę Bounce choćby w modelu Lillarda, która to potrafi niektórym bardziej pasować niż Boost. Najniżej mamy te podstawowe modele bazujące głównie na piance EVA. Osobiście widzę w tym jakiś klucz, spójność, gdzie, co, za co płacę – niestety tego u Nike’a trochę brak, gdzie już mówiąc wprost po nazwach modeli, nie wiem np. za co się płaci 500pln w Irvingach – poza tym że zasilam jego konto (a moje kolana mówią pass…).

Miniony sezon u adidasa był naprawdę udany – wiadomo, nie ma butów idealnych, zawsze się znajdzie coś co komuś jednak nie leży, ale patrząc ogólnie – ich główne modele zbierały dobre i bardzo dobre opinie. Niestety, w Nike’u była większa loteria, gdzie czasem wychodzi że poboczna sygnowana linia ma lepsze opinie niż główny model, albo kolejny rok z rzędu jest problem z trwałością amortyzacji (tak, mowa o butach Duranta i Kobe AD względem innych modeli Bryanta). Oczywiście, jeśli chodzi o Boost w butach adidasa to trochę trafił im się jak ślepej kurze ziarno – bo to w końcu BASF wymyślił tą piankę, ale to adidas i jego projektanci/dział marketingu zrobili z niej istny „must have” w każdej szafie. Nie każdy musi lubić tak sprężystą amortyzację, ale nie sposób zaprzeczyć tego jak ona działa i jak jej komfort może do siebie przekonać.

Ja wiem że za chwilę posypią się komentarze, że jak to, trzy paski hurr durr, ale naprawdę – tak jak przez lata buty Nike’a była dla mnie swoistym „go-to-shoe”, że to ich buty brałbym jako te jedyne pod uwagę musząc grać w jednej parze przez sezon, tak to co w ostatnim czasie zaprezentował adidas zmusiło mnie to ponownego przeanalizowania opinii. Wiem że pewnie wiele osób się ze mną nie zgodzi, wiem że zagorzałym fanom produktów z Jumpmanem i Swooshem może zacząć wychodzić żyłka na czole, ale przy całym moim szacunku do tego co przez lata oferował Nike, nie jestem w stanie ślepo podążać i mówić że oni ciągle deklasują konkurencję bo tak nie jest. Tak, Nike ma ciągle szerszą ofertę, tak Nike ciągle potrafi zrobić lepszą kolorystykę, ale ilość i „ładne” buty to nie wszystko. W koszykówce mówimy o grywalności, osoby grające przymknął oko na wygląd gdy przyjemność z gry będzie większa w danej parze.

Według mnie w tym momencie powinniśmy się cieszyć, bo na współzawodnictwu korzystamy my, klienci. Nike i JB trochę obrośli w piórka na przestrzeni lat i bardzo cieszy mnie to że adidas nie złożył broni w temacie butów do gry a faktycznie stara się zaoferować jak najlepszy produkt. Więcej dobrych butów = większy wybór = mniej niezadowolenia z racji gry w parze która jest przeciętna. To jaką Ty wybierzesz parę do grania to już zależy od Ciebie – mi tylko zależy na tym aby nie mieć klapek na oczach, bo czy to Nike, JB czy adidas – każda z marek ma w ofercie jakieś naprawdę udane modele warte polecenia.

There are 8 comments

  1. Farrel

    Też jestem od lat wychowany na Nike ale jak mam grać w dość słabych i drogich butach to wole poszukać czegoś nowego. I tak o to od 2 lat mam juz tylko do sportów buty Adidasa – z boostem bo sporo ważę a kolan i kręgosłupa szkoda. Sama pianka w róznych modelach różnie się zachowuje ale przynaje ze działa. JB to już wg oszalał z cenami względem jakości. Wątpie by za lat 10 niektóre z ostatnich wypustów były traktowane jak kultowe J 1-14. Teraz właśnie też się przymierzam do zmiany i nawet zastanawia mnie UA z Curry4. Trzeba iść do sklepu przymierzyć TOP5 i wybrać wedle upodobań ale dawno już wygląd czy kolor przestał mieć znaczenie a liczy się performance. Faktycznie – w Adidasie kolorystyki wciąż kuleją np Rose 8. Już wole CE 2k17 całe białe. Szkoda że odpowiedź Nike – React nie jest odpowiedzią na boosta. Szkoda że im to nie wyszło bo już bym grał w HD 2k17 FN. Niech walczą, niech klient korzysta z wyboru.

    1. c.

      Boost boostowi nie równy, bo adidas też różnie dawkuje tą piankę – raz grubiej tu, raz tam – ale jak wspomniałeś, działa.
      JB stara się ciągle ciągnąć miano że jest marką „ekskluzywną” – no OK, mają to swoje dziedzictwo w postaci wydań retro, ale całe reszta, te nowe lifestyle buty, nawet performance’owe to trudno obejść się wrażeniu że fakt Jumpmana na bucie odbija się na cenie…
      UA z modelem Curry’ego to raczej idzie w minimalną amortyzację – ja mam Curry 3 to przyrównałbym je do Irvingów, w Curry 4 też raczej podobne „podwozie”. Nawet ost spotkałem się z komentarzem, że UA coś mało dba aby w ich ofercie było więcej różnorodności, coś dla „dużych chłopców”.

  2. wipeout303

    Jako dzieciak pamiętam rywalizację adidas streetball vs Reebok blacktop. Jak dotąd nie przypominam lepszych wyborów.to co zrobili wtedy jest nie do powtórzenia.dla mnie gdzieś obok był Nike air jordan . Jeśli jest rywalizacja klient ma większy wybór.

    1. c.

      Oczywiście, tak jak wspomniałem – na rywalizacji korzystamy my. Lecz po niepowalających modelach w poprzedniej dekadzie i na początku tej w wykonaniu konkurencji Nike’a, utarło się to gloryfikowanie wszystkiego co ze Swooshem/Jumpmanem że fanatycy nie dopuszczają do siebie innej opcji – albo nie tyle co nie dopuszczają – boją się zaufać choćby nowym produktom adidasa. Ostatnio z kimś w szatni rozmawiałem, że miał któreś z Crazy Lightów adidasa, nie zachwyciły, to teraz niechętnie patrzy w stronę 3 pasków.

  3. Tomasss

    Pytanie od autora tekstu – czy artykuł jest a propo butów do kosza czy ogólnie? Jesli chodzi o lifestyle to uwazam, ze adidas w ostatnim czasie strasznie podniosl design swoich butów – juz nie promują tak nachalnie jak kiedys tych swoich 3 pasków, czasem ciezko zorientowac sie, ze to adidas (niektore modele wygladaja podobnie jak te wszystkie buty kanye)te wszystkie tkane cholewki.. dodajmy do tego ich klasyczne modele typu samba itp i jest naprawde w czym wybierac. Nike ciągle promuje swojego swoosha i troche mi to w ostatnim czasie zaczelo przeszkadzac. Czlowiek w nich wyglada troche jak typowy Sebix z siłki (mam kobiki 11 do chodzenia i tak to troche wyglada).
    A propo performance to ciezko jest mi sie jednoznacznie wypowiadac. Razem z bratem gramy w kosza juz przeszlo 20 lat a w swojej karierze mielismy spooora ilosc butów i naprawde nie uwazam zebym byl w stanie powiedziec ze dany model jest lepszy od drugiego (zawsze bralo sie pod uwage to czy but sie slizga na parkiecie, to czy jest wytrzymaly, czy po treningu bolą paluchy, czy robią sie bomble..;) mam sporo znajomych profesjonalnych koszykarzy (glownie 1 lub 2 liga), ktorzy to mając codziennie treningi i grając w wekeendy, eksploatują swoje stopy do granic mozliwosci i wcale nie grają w topowych modelach od Nike czy adidasa. Często są to wlasnie wspomniane przez autora testu np Irwingi czy jakies crazy lighty.. I jak to sie ma do opinii jakiegos Patryka, ktory raz na 2 tygodnie wyjdzie sobie porzucac pilką pod blokiem? Który twierdzi noooo, ze w Lebronach jednak lepiej …:D Poziom tego jest tak wyrównany, ze przeciętny zjadacz chleba nie bedzie w stanie wskazac roznicy miedzy danym systemem amortyzacji i koniec koncow wszyscy oceniaja buty pod kątem, wytrzymalosci(nie kupuj tych bo ci sie rozjeb.. po 3ech miesiącach;)

    1. c.

      W tekście jest poruszane zagadnienie tylko par gry, jest napisane że mowa tylko o butach do kosza – pozwolisz że już nie będę przytaczał. Lifestyle’u celowo nie poruszałem, bo tutaj nie mały wpływ ma, kto lepiej wykreuje modę na swoje produkty, a nie tylko czy design jest spoko – z tego zrobiłby się już zbyt rozległy wpis.

      Każda marka wypuściła jakieś udane modele, do których człowiek ma sentyment (a nie okłamujmy się, będąc nastolatkiem łatwiej jest idealizować jakiś produkt, gdy sięga się pamięcią do minionych lat) – ale podtrzymuję zdanie, że patrząc przez pryzmat 20 lat, nikt z Nike’iem nie może się równać, bo gdzie jest teraz Reebok, Ewing, Fila, Converse? Nikt z nich (poza adidasem) nie robi już performance’owych butów do kosza (tylko każdy chce coś uszczypnąć z segmentu „retro”). Pamiętam jak ~15 lat temu potrafiłem wertować strony zza oceanu w celu poszukiwania opinii na temat danej pary (zresztą do dziś czytam innych zdanie, czy pokrywa się z moim), sam stronę prowadzę przez prawie 7 lat, w trakcie których dane było przeprowadzić niejedną dyskusję, poznać niejedną opinię, grywać na różnych salach z bliższymi czy dalszymi znajomymi – możesz chyba się domyślać, jakie logo głownie się przewija, której firmy buty >częściej< miały opinię udanych. Ten wpis powstał nie dlatego, że chcę gloryfikować adidasa, ale żeby nie brać Nike'a jako jedyną opcję, co po prostu się utarło po tym, jak przez ostatnie ~10 lat konkurencja nie miała wielu kontrargumentów. Nie zgadzam się że finalnie sprowadza się to wszystko do wytrzymałości - raczej do czegoś bardziej banalnego - wygląd. Bardzo często podświadomie jednak chcemy aby te buty się nam podobały - temat ten nie raz przerabiałem w dyskusjach i to nie tylko z młodymi osobami, które to w pierwszej kolejności pewnie posądzałoby się o wybiórcze patrzenie na temat. Choć osobiście zawsze zależało mi aby kupić jak najlepszą parę nie płacąc za nią majątku (za dzieciaka nigdy nie miałem choćby Jordanów, bo to było poza zasięgiem), ale z tyłu głowy bywał impuls, że widząc coś, chciałem na ich temat znaleźć dobre opinie. Pamiętam jeszcze sprzed laty że jednak czułem że co innego pianka amortyzująca w And1'ach (za czasów świetności marki) a finalnie np. Air Max fajniej się sprawował. Dla mnie oczywistość, ale mam znajomych którzy mimo ciągłej regularnej gry nie czują tak tej amortyzacji albo zadowala ich podstawowy model i nie czują potrzeby kupowania czegoś lepszego. Każdy ma własne zdanie, swój pogląd, przekonania i fanaberie, że mając dwie osoby grające tyle samo/regularnie, jedna będzie grać w czymś aż to zajedzie, inna sprawi sobie nową parę z wysokiej półki jak tylko będzie miała taki kaprys, bo sobie może na to pozwolić.

  4. Tomasss

    tak zdecydowanie – wygląd, wytrzymałość, cena i prestiż (dość modne slowo ostatnio;) to główne czynniki dzieki którym wybieramy dany model butów. Kiedyś modne byly And1 to kazdy chcial je miec..jak wytlumaczyc chęć posiadania każdego nowego modelu od Jordana? Przeciez napewno nie kazdy model trafial tak samo w nasz gust ale i tak kazdy kolejny model stawal sie obiektem naszych westchnien.
    JEsli chodzi o buty do kosza to nie wiem czy powinienem generalizowac ale adidasy zawsze kojarzyly mi sie z solidnością. Buty naprawde potrafily wytrzymac sezon albo i dwa i bylo ok. Jordany raczej byly z tych „delikatnych” (poza czolgami-12stkami 🙂

    1. c.

      Siłą rzeczy, siedząc trochę bardziej w butach – nie generalizuje. To naprawdę czasem bywa loteria – znajomy miał AJ9 i prawdę mówiąc myślałem że w 1/2 roku je zajedzie regularną grą kilka razy w tygodniu – 1,5 wytrzymały… innemu w adidasach szlufka poszła po kilku grach. Jeśli miałbym bazować na obiegowych opiniach to powinno być zupełnie na odwrót.

      Czy prestiż? Moda i pozycja marki. And1 był genialnie rozkręconą machiną marketingową, że nie mając przeogromnej oferty (m.in. lubowali się w tym że na jednym komponencie podeszwy mieliśmy dwa różne modele), ale przez mixtape’y, image marki, każdy je chciał. Podobnie jest z JB – to zakodowane dziedzictwo i fakt że to but jednego z najlepszych w historii. Teraz jest to także ale w mniejszej skali – gracze NBA jak chwytają za sygnowany but, to najczęściej są to Kobasy, czyli na pewno czołową postać „naszych” czasów – ludzie lubią zwycięzców, tych najlepszych, to się sprzedaje (na tej samej zasadzie but Stepha się sprzedaje – gdyby nie dostał MVP, pierścienie, w życiu jego modele od UA tak by nie szły).

Dodaj komentarz