„Sneakersy: Kompletny przewodnik po edycjach limitowanych”

sneakersy1aJeśli ktoś kilka lat temu by mi powiedział, że albumy o butach które się ściągało z UK będę mógł kupić w kraju w rodzimym języku, to chyba zrobiłbym krzywą minę niedowierzając. Cóż, dziś musiałbym to „odszczekać”… Pierwsze wydanie „Sneakers: The Complete Limited Editions Guide” ukazało się w wersji anglojęzycznej w 2014 jako kontynuacja „Sneakers: The Complete Collectors’ Guide”. Teraz dzięki wydawnictwu Burda Książki możemy od niedawna kupić polską wersję tego albumu.

Prawdę mówiąc, w jakąś publikację o butach nie zaopatrzyłem się do dawna – przed laty zakupiłem ileś pozycji i pomimo że ciągle było kilka tytułów do zgarnięcia które warto byłoby posiadać, to człowiek jakoś przystopował. Do zakupu „…Limited Editions Guide” przymierzałem się kilkukrotnie, lecz jakoś finalnie ciągle to odwlekałem… aż do teraz, gdy mam w rękach jej polską wersję 😉 Zdania czy tego typu publikacje przekładać na rodzimy język zawsze będą podzielone, niemniej dla mnie istotniejsze jest to, że można taką pozycję teraz bez problemu dostać w kraju a nie ściągać z Europy (co m.in. jest po prostu tańsze). Trochę to pokazuje, na ile rynek seakersowy w kraju się rozwinął.sneakersy1b

Wiecie co dla mnie w takich albumach jest najlepsze? Przed laty wertowało się je w celu pogłębiania wiedzy, były one swoistą „biblią” tego co warte uwagi (szczególnie dla mnie pierwsza część – „…Collectors’ Guide” jak i inna pozycja „Art & Sole”). Przy tej ilości kolaboracji i limitowanych wydań jaką mamy w dzisiejszych czasach – nie oszukujmy się – „…Limited Editions Guide” tak naprawdę liznęło temat. Tutaj można by przez wiele godzin dyskutować, czy to co znalazło się w tym albumie jest już wystarczającą esencją, czego może zabrakło albo co zamiast czego powinno się znaleźć – bo nie ma jednego klucza według jakiego należy postępować przy tego typu publikacjach. Lecz mimo to cieszy mnie ta pozycja, bo przypomina o butach o których zdążyło się zapomnieć, zawsze znajdzie się jakaś pozycja której się nie kojarzyło, jak i znów powoduje że człowiek odpala eBay’a w celu poszukiwań pary sprzed lat. Niby zwykła książka, ale u mnie wyzwala masę pozytywnych emocji.

Jeśli ktoś jeszcze nie ma tej pozycji i się dotychczas wahał – teraz można przekartkować w księgarniach i samemu łatwiej podjąć decyzję 😉 Niemniej z mojej strony – warto. Może to przez wzgląd że zawsze wolałem publikacje papierowe od elektronicznych, lecz dla mnie tego typu albumy zawsze mają odrobinę swojej magii.sneakersy1c

Dodaj komentarz