Dziś grałem w… Nike Air Foamposite One

Będąc szczerym, to do napisania tej krótkiej relacji z gry w Foam’ach zbierałem się chyba od roku, gdyż co pewien czas włączam je do swojej rotacji na chwile. Dobra, ale czego można oczekiwać po tym 20-letnim modelu?nike-foam1-a

Na początek słowem wstępu – Air Foamposite One swoją nazwę zawdzięczają niczemu innemu, jak nowatorskiemu materiałowi z jakiego są wykonane – Foamposite. Termoformowana cholewka po dziś dzień wygląda futurystycznie i jest czymś co się kocha albo nienawidzi. Poza tym materiałem mamy jeszcze akcenty z nubuku przy sznurówkach, nie małe carbonowe „skrzydło” w podeszwie i tekstylny materiał u szczytu buta/przy kostce.nike-foam1-b

W momencie gdy mamy sztywną cholewkę, to leżenie na nodze jest swoistym wóz albo przewóz – będą leżeć, albo człowiek się w nich nie odnajdzie. Prawdę mówiąc, najlepiej się w nich czułem, kiedy zakładało się je na krótko (np. mecz) – 1,5-2h gry na jakiejś cotygodniowej salce nie do końca było zawsze fajne, miłe i przyjemne. Tak, but oferuje bardzo dużo wsparcia przy swojej rygorystyczności co lubiłem powracając po kontuzji – z drugiej strony dla przykładu zbyt mocne zawiązanie skutkowało tym, że drętwiały mi stopy. Nie do końca wiem, na ile jest to spowodowane przywyknięciem do bierzących modeli, które często są jak druga skarpeta, na ile po prostu nie do końca pasuje ten but na moją stopę, czy może jeszcze czymś innym. Jedno jest pewne – nie każdemu będą one leżeć – lub będzie trzeba przejść nie małą drogę, aby cholewka w pełni dopasowała się do stopy, do czego nie zawsze możemy mieć cierpliwość (szczególnie jak się człowiek przyzwyczaił, że wyciąga buta z pudełka i od razu można grać bez potrzeby okresu przejściowego na ułożenie się).nike-foam1-c

Foamposite’y pochodzą z tego okresu, gdy Nike nie żałował sobie ilości wkładanej amortyzacji w buty – mamy poduszkę Zoom Air na całej długości plus jeszcze druga mała tylko pod piętą. Nie wiem czy to wina, iż jest to wydanie retro, czy może one już tak po prostu mają, ale nie jest to to samo uczucie które towarzyszyło mi w Zoom Ultraflight (które uwielbiam!), mające takie samo rozmieszczenie poduszek Zoom Air. Amortyzacja jest OK, ale nie zbieram szczęki z podłogi – po takim zestawie oczekiwania są jeszcze nieco wyższe, niemniej gdzieś z tyłu głowy biorę poprawkę na to, że Nike w retro często idzie na spore ustępstwa w kwestii działania amortyzacji.

Trakcja – przezierna guma wokół „jodełki” z jednolitej gumy – „na oko” nie wygląda to w żaden szczególny sposób, lecz w praktyce nie jest najgorzej. But się trzyma parkietu – ponownie nie jest to rzecz przez którą padałoby się na kolana, ale generalnie się sprawdza.nike-foam1-d

Biorąc na parkiet wydanie retro liczę się z tym, że producent gra na emocjach a nie koniecznie musi mi dać produkt, który zachowuje się identycznie jak ten oryginalnie wypuszczony. Albo jeszcze inaczej – na przestrzeni lat zmieniły się moje oczekiwania w kwestii butów, na co wpływ miała postępująca technologia – to trochę tak jak z samochodami, gdzie jest szereg rzeczy, które są dla na udogodnieniami, do których nawykliśmy choć przed laty ich nie było. Foam’y są na przeciwległym biegunie względem aktualnych butów – swoje ważą (10us = 538g/1 but), nie należą do najprzewiewniejszych (w końcu pod wpływem temperatury mają się one uformować do stopy) – to już są rzeczy dla niektórych z góry je przekreślające.nike-foam1-e

Foamposite’y to bez wątpienia ciągle jedno z częściej chwytanych retro, które możemy oglądać na parkietach NBA. Po graniu w swojej parze, to nie dziwi mnie taki obraz rzeczy. Dla nie jednej osoby pamiętającej drugą połowę lat ’90 to but to był istny Graal – model obok którego trudno przejść obojętnie i po dziś dzień zwraca na siebie uwagę na parkietach 😉 Ich grywalność to nie jest coś, co wprawia w osłupienie, co by przewyższało współczesne modele. Jest to w mojej opinii świetnie wyglądający but z niezłą grywalnością (szczególnie jak na retro od Nike’a), który cieszę się że posiadam w zbiorach i sporadycznie jak mam ochotę, mogę wyciągnąć na parkiet. Regularne granie? Cóż, tutaj już chyba wychodzi przyzwyczajenie do aktualnych modeli…

Aktualnie w Foamposite’y możecie się zaopatrzyć m.in. na UrbanCity, lecz już 20 kwietnia premiera kolorystyki „Copper”.

There are 4 comments

  1. Tomasss

    dobry artykuł, takie pytanie odnosnie tych wspomnianych Ultraflightow bo jakoś nigdy ich nie sprawdzałem. Czy móglbyś przybliżyć na czym polega ich fajność? kiedyś widziałem je w jakimś outlecie ale niestety zlekcewazylem (na cholewce mialy chyba jakies pioruny:) 2ga sprawa to te Foamy. bo zastanawiam się, zeby sobie je sprawić ale bardziej do chodzenia niz grania..jak to z nimi jest – skoro nie maja wentylacji to pewnie strasznie”capią” przy ściąganiu?;) 2ga sprawa – czy myslisz, ze ich wygoda sie pogorszyla przez lata czy jak wspomniales bardziej jest to kwestia tego, ze sie juz odzwyczailes od butow z lat 90tych? I trzecia rzecz to cena- jak sądzisz czemu akurat te modele są tak cholernie drogie? (znam tłumaczenia a propo drogiej technologi – a szczegolnie formy do odlewu ich – ale na boga minelo 20 lat;))

    1. c.

      Ultraflighty są w czołówce moich ulubionych butów. 1/3 buta z tworzywa, reszta skóra, dużo sprężystej amortyzacji, wygoda. Niemniej to but z 2003 więc teraz próżno ich gdzieś szukać.
      Urok Foamposite’u polegał m.in. na tym, że pod wpływem temperatury miał on jeszcze układać się do stopy – to nie jest proces na jedno granie, stąd i grywając w nich sporadycznie, może nie dałem im dość czasu na w pełni ułożenie się do mojej stopy, lecz mając wybór – grać w nich gdzie wiem że nie leżą dla mnie idealnie (bo są osoby w pełni z nich zadowolone) czy chwycić za coś współczesnego gdzie nie mam żadnych ale to chyba wybór jest prosty. Plus Nike robi retro aby ładnie wyglądały a nie miały te same właściwości performance’owe co przed laty. Nie zanotowałem problemów zapachowych plus nie jest mi obcy dezodorant do butów, lecz chyba wiadomo, że nie jest to but do noszenia w ciepłe lato. Foamy nigdy nie były tanie – czy to te, czy to LeBrony bazujące tylko częściowo na tym materiale – ‚ten typ tak ma’. Ponoć do pierwszego retro Foamposite’ów Nike musiał od nowa robić formy, bo starych od OG się pozbyto – czyli kolejne wydatki które mają odbicie w cenie. Retro Air Jordan 1 też kiedyś kosztowały 400pln jako sugerowane ceny detaliczne, a teraz 600. Inflacja? Waluta? Czy po prostu ‚podatek od fajności’?

  2. Tomasss

    tak naprawde zawsze interesowaly mnie Foamy z tego jednego względu – formowanie sie cholewki do stopy. Zżera mnie zwykla dziecinna ciekawość jak bardzo są w stanie uformowac te buty do stopy:) – chyba faktycznie jest to dłuuugotrwaly proces i czy ta amortyzacja na pięcie (spowodowana 2ma zoomami) jest faktycznie tak ultra wygodna

    1. c.

      Cóż, tak jak piszę powyżej – podwójny Zoom pod piątą mnie nie powalił, bo w innych modelach wiem że może działać lepiej. Dla mnie Foam’y to zawsze był obiekt westchnień w latach ’90 i czołowy model Penny’ego, więc posiadanie choć jednej pary było obowiązkiem.

Dodaj komentarz