PODSUMOWANIE ROKU 2016!

PODSUMOWANIE ROKU 2016!2016 dobiegł końca, a ja jak co roku silę się na zebranie w kupę ostatnich 12 miesięcy. Będąc szczerym, rok rocznie przychodzi mi to coraz trudniej… Z jednej strony czasami trzeba zrobić krok w tył i się od tego trochę zdystansować i zająć „codziennym życiem”, z drugiej mamy taką ilość tego wszystkiego, że naprawdę robi się to trudne do spamiętania i ogarnięcia. W ostatnich dniach miałem przyjemność jeszcze skrobnąć kilka słów dla The Illest oraz Kolekcjonera Butów, niemniej można to traktować jaki swoisty przedsmak poniższych wywodów.

Jaki był ten 2016? Bez wątpienia wypchany premierami i to nawet nie chodzi praktycznie o cotygodniowe retro J’sów, czy co chwila inne kolabo – wszelakiej maści premier było pełno, że tak naprawdę trzeba się napocić aby to wszystko jakkolwiek spamiętać (a o zakupie ciekawszych par nie wspomnę). W kwestii trendów to dało się odczuć coraz większą fascynację segmentem high-fashion – od Y-3, Rafów Simonsów, Common Projects po wszelakie inne marki z Vitkaca ;). Drugim jakże widocznym trendem jest oczywiście #tylkodresowystyl. W tym roku Air Presto, ClimaCoole, ciągle w cenie Air Max 95 a za chwilę przy okazji 20-lecia i Air Max 97. Dobra, przejdźmy do każdej z marek z osobna.

Od adidasa nie zaczynam tylko dlatego, że jest on na „A”, ale głównie dlatego że marka z niemieckim rodowodem na bardzo udany rok za sobą. NMD były wałkowane cały czas i pewnie już jesienią trochę były opatrzone, lecz tu nagle kolabo z Bape znów daje zastrzyk energii temu modelowi. Mieliśmy kolejne efekty współpracy z Pharellem, wszelakie Yeezy oczywiście były świetną lokacją kapitału (jak komuś udało się kupić!). Projekt Futurecraft, drukowane podeszwy, buty „z odzysku” – czyli wyglądanie w przyszłość i myślenie proekologiczne. Consortium Tour bez wątpienia obfitował w szereg świetnych wydań (Nice Kicks, Undefeated!) plus pasmo udanych koszykarskich butów do gry. Ktoś w adidasie odrobił pracę domową, bo marka z trzema paskami przestała być „tą gorszą”, ale jak równy z równym stała w szeregach z Nike’iem.

#adidasconsortium #eqtsupportadv x #undftd

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika stay cold. (@karol_zimny)

#lpu – first #yeezy350

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika stay cold. (@karol_zimny)

Cóż, w kwestii Nike’a można mieć mieszane opinie. Z jednej strony widzimy całą masę produktów które nas totalnie nie zachwycają – czy to ich jakość, kształt, lecz z drugiej strony serwują nam takie wydania, że się dostaje małpiego rozumu na ich widok. Czy to ponowna współpraca z Supreme, kolejne świetnie kolabo z ACRONYM, albo choćby delikatne odświeżenie klasyka w postaci SF AF1, czy w końcu wypuszczenie samo wiążących się Nike Mag i później HyperAdapt 1.0. Nike jest zbyt dobry w te klocki, zbyt długo gra w tą grę i nie tak łatwo strącić go z pozycji lidera.

Lewa 👈🏻 czy 👉🏻 prawa? #butologia

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika #BUTOLOGIA (@butologia)

#nike #airmoreuptempo

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika stay cold. (@karol_zimny)

Jordan Brand. Nie ma co ukrywać, że to co wychodzi spod tego szyldu stanowi niemałą część publikacji na Butologii, ale prawdę mówiąc, uważam że JB już przesadza. Za dużo, za często, zalewanie rynku towarem, którego on już nie jest w stanie wchłonąć i przez to burzenie swojego wizerunku „ekskluzywnej” marki. W Polskich realiach jedna para na miesiąc to już jest wydatek, a tutaj mamy co tydzień coś. Od JB mamy swoistą sinusoidę, gdzie te retro bez szału przeplatane są totalnie pożądanymi wydaniami. AJ4 WC, AJ1 Bred, AJ12 Flu Game, AJ11 Space Jam – nie ma się co okłamywać, to są wydania które u wielu osób powodują szybsze bicie serca. Wolałbym, aby było tego mniej, ale w jakości takiej, że otwierając pudełko nie będzie grymasu na twarzy.

Kilka lat temu Asics był swoistym odkryciem na rynku – mieliśmy boom na tą markę którego teraz próżno szukać. Ciągle przewijają się nam bardzo dobre kolaboracje (na tym polu ciągle dominuje Ronnie Feig), interesujące General Release’y, lecz szum wokół marki niewątpliwie opadł, a eksperymenty z nowymi tworami mnie osobiście nie przekonują. Nie wiem czy to obrazuje po prostu zastaną sytuację, gdzie fascynacja poszła na inne marki i teraz przy Asicsie znów zostali bardziej zagorzali fani, czy jeszcze coś innego.

W kwestii New Balance’a odnoszę wrażenie, że gdzieś tam po drodze trochę się pogubili. Jeszcze kilka małych lat temu była to jedna z głównych marek do kolaboracji, a Soleboxowe 1500 niejednej osobie marzą się po dziś dzień, tak teraz trochę to wszystko odbija się bez echa. OK, nie każdemu odpowiada ich aktualny kształt, zapewne adidas trochę zgarnął ich dotychczasowego odbiorcę, ale aż trochę mnie dziwi, jak mocno ucichło o nich, że nawet wznowienia kolorystyk 1500 nie wzbudziły finalnie u nas nadmiernego entuzjazmu (nie będę kłamał, sam też ciągle odkładałem zaopatrzenie się w kilka wydań).

Osobiście mam z Pumą pewien problem. Pomimo tego że serwują nam oni ciekawe wydania, to uważam że produkują ich po prostu za dużo. Niestety, w dzisiejszych czasach trzeba grać limitowaną ilością towaru i w ten sposób nakręcać rynek. A tak mamy fajne kolaboracje, które i tak lądują na przecenach (dobrze dla kupujących, niedobrze dla marki). Tematu creepersów Rihanny nie poruszam (niemniej jest to udana współpraca).

Reebok bez dwóch zdań dominuje w światku fitnessowym lecz ich linia Classics już dobrze wygrzała sobie miejsce na naszym rynku. Chyba fakt popularności czarnych i białych Classic Leather mówi sam za siebie. Oczywiście ciagle pozostaje niedosyt, że nie wszystkie mocne kolaboracje trafiają do naszych sklepów, ale cóż, może kiedyś (projekty Kendricka Lamara są chyba tym maksimum na które możemy liczyć…). 2016 to też było 20-lecie modelu Question – za oceanem sporo się działo, do nas jakieś wydania trafiły, lecz szkoda że nawet minimalnej akcji promującą tę rocznicę nie było.

#lpu #reebok x #kendricklamar

Zdjęcie zamieszczone przez użytkownika stay cold. (@karol_zimny)

Kilka małych lat temu o Under Armour mówiło się jako o ciekawostce, teraz w kwestii performance’owych nie odstaje od liderów branży. Marketingowo fakt, że ich czołowi gracze zgarnęli MVP albo odpowiednik w pięciu dyscyplinach niewątpliwie mocno punktuje. Mam nadzieje, że ciągle będą stawiali na rozwój produktów i technologii oraz że względem Europy zmieni się polityka cenowa (tak, według mnie są za drogie patrząc na retail za oceanem i porównując to z ceną butów konkurencji). Curry ciągle jest ich motorem napędowym, lecz przy aktualnym gwiazdozbiorze w GSW, nie wiem czy nie byłoby dobrze pomysleć o kimś jeszcze z graczy dużego kalibru…

Diadora jest swego rodzaju tegorocznym objawieniem. Zawitała do kilku rodzimych sklepów, raczyła nas przyjemnymi kolaboracjami czy smaczkami jak pary Made In Italy. Są to jak najbardziej fajne działania, lecz patrząc z perspektywy czasu, to pytanie czym dalej będzie nas raczyć ta marka, bo w kółko nie da się bazować na opinii „świeżaka” czy „nowości”, a rynek nie raz nam pokazał, jak szybko potrafią znikać mody, trendy na daną markę.

W tym roku mieliśmy czwartą odsłonę imprezy Sneakerness i okazała się ona być jedynym tego typu eventem w naszym kraju. Czy forma takich wydarzeń się wyczerpała? Tak trudno pozyskać na to środki? W kwestii Sneakernessa na pewno dla mnie fajne nie było, że event został ścięty do jednego dnia (mimo chęci, nie dało się rady przyjechać) – pomijam fakt, że wszelakie info o tym, że coś się będzie działo miało miejsce na ostatnią chwilę. Niemniej kolejny rok z rzędu była to bardziej giełda niż to do czego nas przyzwyczaiły pierwsze edycje, czyli faktycznie coś więcej. Próżno szukać jakiś wystaw, większej próby zainteresowania swoją marką przez producentów. Ale z drugiej strony, chyba taka jest aktualnie kondycja rodzimej butgry…

Teraz czas przybrać maskę scenowego hatera, malkontenta i wylać z siebie trochę żółci. Sneakersowa scena bez wątpienia się zmienia i nie jest ona tym samym co było kilka lat temu i już taka nie będzie. Teraz chęć posiadania wiedzy, zgłębiania jej została wyparta przez chęć zarobku i łatwych pieniądzach z resellerki. Zbieranie butów stało się interesem a nie pasją. Dla jednych to żaden problem, dla mnie jako dla osoby która jednak nieco dłużej w tym siedzi jest to po prostu słabe, że parcie na szkło wypacza zajawkę, jaka dawniej w scenie była.

2016 tak naprawdę był rokiem zmagań pomiędzy adidasem a Nike’iem, gdzie nie ma zwycięzcy. Nie można gloryfikować jednej marki nie biorąc pod uwagę dokonań drugiej. I prawdę mówiąc, dobrze że tak jest. Mamy rywalizację, gdzie decydujemy, a właściwie wygrywamy my – klienci. Bo to producenci muszą się napocić o nasze względy, nikt nie może osiąść na laurach i zacząć odstawiać popelinę „bo i tak się sprzeda” (no dobra, ciagle taki schemat się przewija, ale rynek coraz szybciej to weryfikuje). Czy 2017 przyniesie nam jeszcze większy wzrost na rynku, czy to będzie ten „przełomowy” kiedy bańka pod hasłem „butgra” pęknie? Kolejne 12 miesięcy przed nami 😉

Mała lista wydań, które najbardziej utkwiły mi w pamięci / chciałoby się posiadać / udało się zdobyć, bez konkretnej kolejności.

Nike Air More Uptempo, Nike Air Presto Mid x Acronym, Nike Mag, Nike HyperAdapt 1.0, Nike iD Kobe 11 „Mamba Day”, Asics Gel Lyte III “Super Green”, adidas Yeezy Boost 350 v2, adidas Harden vol.1, adidas Ultra Boost x Parley, adidas x Mastermind, adidas NMD x Nice Kicks, adidas 3D Runner,  Air Jordan 12 „Flu Game”, Air Jordan 1 „Banned” i jeszcze trochę można by tutaj wypisać, ale poprzestańmy na tym 😉

#duzobutow

Film zamieszczony przez użytkownika stay cold. (@karol_zimny)

There is one comment

  1. Marcin

    „spod tego szyldu stanowi nie małą część publikacji”- nie z przymiotnikami razem mordeczko 😀 Artykuł jak zwykle sztosik tak jak foty na insta, szczęśliwego nowego roku 😀

Dodaj komentarz