Recenzja – Jordan Super.Fly.

Dawniej, Jumpman na boku buta był symbolem tego co najlepsze, najbardziej zaawansowane technologicznie – przysłowiowe “cud, miód i orzeszki”.Ostatnimi laty to Nike zaczął wieźć prym w kwestii wprowadzania nowych technologii, a te główne coroczne modele od JB nie zachwycały jak kiedyś. Czy Super.Fly wybija się ponad przeciętność?

Plotka niesie, że model Super.Fly to ponoć miał być Fly Wade 3, lecz jak dobrze wiemy, drogi Dwyane’a Wade’a i Jordan Brand się rozeszły i w sieć tylko poszło info, że prace nad jego kolejnym modelem zostały wstrzymane. Jak zaczęły wypływać pierwsze zdjęcia sampli Super.Fly, było trochę kręcenia nosem, że wyglądają jak kolejny but pokroju Hyperdunk, a nie produkt od JB. Jak to bywa nie raz, potrzeba było trochę czasu na oswojenie się z modelem, a w momencie gdy nie zawodzi na parkiecie, to tym bardziej słowa krytyki milkną, ale po kolei.

Tak jak było omawiane w zapowiedzi recenzji, wierzch stanowi materiał Hyperfuse, lecz nie jest to ten sam, który znamy z modeli Nike’a z 2010 roku – but już nie ma tej sztywności po wyjęciu z pudełka, nie trzeba 2-3 gier na rozegranie buta – gotów do gry od razu po założeniu na nogę. Rzeczą, która od razu nieco dała mi się we znaki to szerokość buta – po serii butów leżących po tej węższej stronie, tym razem mała odskocznia na przeciwległą stronę (co zapewne powinno ucieszyć osoby z nieco szerszą stopą, które miały problemy z doborem butów w ostatnim czasie). Dla osób o węższej stopie sugeruję podwajanie skarpet albo w miarę sposobności przymierzenie -1/2 rozmiaru. Niemniej w kwestii trzymania nogi, komfortu użytkowania to but nie pozostawiał żadnych zastrzeżeń. We wnętrzu klasycznie rozwiązanie języko-skarpety, które nie było przesadzone w żadną stronę – ani nadmiernie wyścielone, ani projektanci nie poszli w nadmierny minimalizm.

Pod piętą mamy napis Lunarlon, lecz niech to nikogo nie zmyli – piankę Lunar odnajdziemy na przedzie buta, w pięcie zastosowano poduszkę Zoom Air. Dodatkowo mamy dość sprężystą wewnętrzną wkładkę, co tworzy całościowo bardzo przyjemny zestaw i pomimo faktu że Lunar potrzebuje małej chwili na rozruch, całościowo w ogóle to nie przeszkadzało (przy pierwszej grze już było ok, potem sprężystość jeszcze minimalnie się poprawiła). Zastosowania różnych technologii w kwestii amortyzacji budzą w niektórych mieszane uczucia (coś jest mniej, coś jest bardziej sprężyste), lecz w Super.Fly’ach pomimo tego rozdzielenia, nie czuje się dysproporcji i amortyzacja nie zawodzi.

Trakcja. Słynna “jodełka” przewija się tylko w kilku kluczowych miejscach, nie mniej w pozostałej części mamy dość klasyczny siatkowy wzór, czyli zarazem coś innego, ale nie odbijającego się negatywnie na grze – but się po prostu trzyma parkietu i chwała mu za to.

But jest kroju mid – kończy się z linią kostki, z tyłu jest nieco niższy dla zapewnienia odpowiedniej mobilności. Jest stabilny, kostka jest trzymana, pięta odpowiednio w bucie siedzi, nie kołysze się jak łódka – jednym słowem – sprawdza się.

Co mogę tym butom zarzucić? Prawdę mówiąc, trudno jakieś większe zarzuty wobec nich postawić – kwestia szerokości dotyczy niemal każdego buta, są takie którym jednym pasują, innym nie. Przez grę w zdublowanych skarpetach zapewne nieco cierpiała wentylacja, lecz komfort buta przekładam ponad nią.

Wracając do pytania we wstępu – czy się czymś wyróżniają, wybijają ponad inne? Powiem tak – Jordan Brand nie pierwszy raz wypuścił kolejny udany model, który dzięki swojej uniwersalności może docenić wiele graczy (zresztą – wystarczy rzucić okiem na parkiety czołowej ligi – widzimy w nich rozgrywających, jak tych grających bliżej kosza). Jest to po prostu udany model – zapewnia nam odpowiednią amortyzację, trzyma się parkietu, jest wygodny, lekki – czy nie tego oczekuje się od buta do gry?

2 komentarze

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.