Recenzja – Nike Zoom Kobe V

Kobe Bryant w swojej karierze otrzymał już nie jeden sygnowany model. Na przełomie 2008/09 swego rodzaju nowością było postawienie w pełni na wersję ‘low’ jego czwartego modelu buta. Zoom Kobe V zostały jeszcze minimalnie obniżone. A więc jak sprawdza się on w grze?

Patrząc na ZKV od razu rzuca się w oczy bezszwowa konstrukcja, system Flywire (te ‘nitki’ ciągnące się na boku buta pod materiałem od oczek sznurówek), niecodzienny wzór bieżnika na podeszwie (coś innego niż klasyczna ‘jodełka’). Od spodu mamy płytkę z włókna węglowego zapewniającą odpowiednią sztywność buta i zabezpieczająca przed niechcianymi wygięciami. Moją uwagę też przykuła ta heksagonalna konstrukcja/usztywnienie w języku z materiału piankowego mające za zadanie zapewnić zarówno oddychalność przez język jak i nie wrzynanie się sznurówek. Detal, ale cieszy oko – w końcu to model dla jednego z najlepszych graczy ligi, a więc można oczekiwać w pełni dopracowania.
Po włożeniu i dobrym zasznurowaniu czuć dobre dopasowanie do stopy, mocne przyleganie pod kostką buta – jeśli ktoś myślał że ten but typu ‘low’ będzie leżał jak każdy inny codzienny but to może być nieco zaskoczony, ale o tym później.
Podczas gry stopa była dobrze trzymana w bucie, nie było problemów z nieproszonymi ruchami, otarciami, ranieniem stopy, choć musiałem pamiętać o grubych skarpetach przy grze w nich (gra w pojedynczej cienkiej skutkowała brakami stabilności stopy) – nie uważam tego za żaden problem, gdyż w niejednej parze podwajałem skarpety dla stabilności (całe szczęście nie musiałem ściskać tak że niemal wstrzymywałem krwiobieg do stóp aby mieć stabilizację). Bez dwóch zdań – podczas gry czuć że jest to lekki but lecz nie w znaczeniu że to klapek który zaraz spadnie 😉 Na swój sposób zapomina się że są one na nodze.
Amortyzację w bucie stanowi poduszka Zoom Air w pięcie jak i na przedzie (wariant mniejszy – nie na całą szerokość) – powiem szczerze że jest to chyba jeden z moich ulubionych wariantów – ich twardość jest odpowiednio dobrana aby wyważyć zapewnienie miękkości przy amortyzacji, a czuciem parkietu. To na tą parę się przerzuciłem po zmianie w trakcie gry z poprzednio recenzowanych And1 i różnica była wyraźnie odczuwalna – zapewniony komfort podczas biegu jak i przy lądowaniu i wybiciu.
Jak wspomniałem we wstępie – projektanci z racji tworzenia buta dla jednego z czołowych graczy ligi nie poszli na skróty wstawiając ‘jodełkę’ i robota skończona, lecz zaprojektowali nowy wzór który ma być zapisem bicia serca. Tak jak na dość nowej czystej sali nie było żadnego problemu, tak podczas gdy na sali gdzie parkiet pamięta dawne dzieje i nie należy do najrówniejszych bywało różnie – nie żeby od razu fatalnie ale zdarzały się lekkie braki w trakcji – niestety niejednokrotnie próby stworzenia nowego wzoru skutkują odrobinę gorszą przyczepnością niż ‘jodełka’.
Kwestia która za pewne nie jedną osobę zastanawia – czy but typu ‘low’ oferuje jakiekolwiek wsparcie dla kostki? Od razu powiem – nie jest to but wysoki, nie ma co się czarować, lecz też nie należy tego buta przyrównywać do gry w halówkach czy jakimkolwiek innym niskim bucie nie do gry. Obszar na krawędzi gdzie jest ostatnia dziurka na sznurówki i zaczyna przechodzić pod kostkę (na swój sposób szczyt buta) jest lekko usztywniony przez co przy dobrym zasznurowaniu czuć dobre przyleganie krawędzi buta a dodając do tego zewnętrzny i wewnętrzny stabilizator pięty oraz dużą stabilność podeszwy (stojąc w butach nie kołyszą się jak łódka), otrzymujemy mocne osadzenie buta na stopie które oferuje wsparcie kostki jak nie jeden but mid (jeśli nie ciut lepsze czasem) – grając w nich zapomina się że ma się niskie buty bo nie ma efektu chybotania nogi w bucie. Kostkę można skręcić w każdym obuwiu, przez co ze względu na wysokość nie przekreślałbym ich, gdyż nazwijmy to ‘wsparcie psychiczne’ zapewnia, a w skrajnych sytuacjach to czasem zależy od szczęścia czy stawy w stopie wytrzymają czy nie.
Czy jest coś co można temu modelowi zarzucić? Jak ktoś ma opresje przed butami ‘low’ to pewnie i tak nic nie skłoni go do zakupu. Ubranie grubszej/drugiej pary skarpet nie jest wg mnie kłopotliwe. Trakcja? Może nie jest idealnie, ale nie jest to powód do narzekań. But po kilku grach ciągle nie jest pogięty na przedzie w miejscu zginania się palców – taki detal, ale chyba milej jak but dłużej wygląda jak nowy niż po pierwsze grze jest niczym psu z gardła. Sumując – jest to jak najbardziej but wart uwagi i godzien polecenia. Mamy lekkość, porządne wykonanie, dobre trzymanie się nogi, przyjemną amortyzację – mnie to w pełni zadowala, szczególnie że po wyjęciu z pudełka są gotowe do gry.

 

2 komentarze

  • Anonymous

    26 grudnia 2011 at 15:34

    Mam KB IV, V i VI, buty prawie idealne, każdy model na swój sposób rewelacyjny. Jedyne co mogę zarzucić, i co łączy wszystkie te modele to bardzo szybko zużywająca się podeszwa. Po sezonie na sali nadają się już tylko do wakacyjnej gry na zewnętrznych boiskach 🙂

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Witryna wykorzystuje Akismet, aby ograniczyć spam. Dowiedz się więcej jak przetwarzane są dane komentarzy.